Jaka była szansa na przeżycie legionisty, który walczył w pierwszym rzędzie?
Jaka była szansa na przeżycie legionisty, który walczył w pierwszym rzędzie? Jaka była szansa na przeżycie legionisty, który walczył w pierwszym rzędzie?

Bitwy starożytnych armii w filmach są najczęściej przedstawiane jako zderzenie jednego motłochu z drugim. Nawet jeśli przed walką wojownicy tworzą falangę lub ustawieni są w szyku potrójnym, to i tak zaraz po rozpoczęciu bitwy szeregi mieszają się, a na ekranie rozpoczyna się chaotyczna rzeź między poszczególnymi żołnierzami. Oczywiście taki spektakl nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Tylko dzikie plemiona mogły walczyć bez ładu i składu, wszystkie cywilizowane ludy od starożytności walczyły tylko w szyku.

Artystyczna wizja macedońskiej falangi

Od czasów starożytnych Greków opuszczenie swojego miejsca w szeregu podczas bitwy uważano za największą hańbę dla wojownika. Nie ma znaczenia, z jakiego powodu piechur to zrobił - z tchórzostwa, czy wręcz przeciwnie - pobiegł, aby udowodnić swoją waleczność. W każdym przypadku jego czyn miał zgubne konsekwencje. W solidnej ścianie tarcz zionęła dziura, w którą w każdej chwili mógł wbić się wróg. Dlatego głównym przejawem dyscypliny w walce było utrzymanie formacji i nierozerwalny kontakt z towarzyszami po prawej i lewej stronie. Zabitych i ciężko rannych wywlekano z przednich szeregów, natychmiast zastępując ich innymi żołnierzami.

Szyk obronny

Wśród Rzymian dyscyplina wojskowa była jeszcze surowsza. Wielokrotnie dopracowywano wszystkie manewry podstawowej jednostki armii rzymskiej - manipułu. Centurioni dosłownie za pomocą kija wbijali w swoich podwładnych umiejętność natychmiastowej odbudowy i zatykania dziur w szeregach. Legionista nie musiał mistrzowsko władać włócznią i mieczem. Przede wszystkim miał być wytrzymały, bo noszenie ciężkiej zbroi przez cały dzień nie należało do najłatwiejszych zadań i miał być posłuszny, by wykonywać rozkazy szybko i bez pytania.

Hastati

W pierwszym rzędzie legionu rzymskiego znajdowali się hastati. Byli to najmłodsi z legionistów, mieli 17-24 lata. Uzbrojeni byli w dwa pila (oszczepy) oraz krótkie obosieczne miecze. Za uzbrojenie ochronne służyła im tarcza, hełm, metalowy napierśnik i czasem nagolennice (stosowali tylko jeden nagolennik, wyłącznie na lewej nodze).

Starsi piechurzy w kolczugach stali w drugiej linii, nazywano ich principes. Weterani, triarii (wojownicy trzeciej linii) uzbrojeni we włócznie hasta do walki wręcz byli z tyłu, pełniąc funkcje rezerwy i, jeśli to konieczne, oddziału. Ten trójpodział w szyku został zniwelowany w czasie tzw. reformy Mariusza. W czasie wojen punickich 4200 legionów liczyło 1200 hastatów, jednak nie oni byli pierwszymi, którzy przystępowali do bitwy.

Do każdego manipułu hastatom przydzielano od 20 do 40 lekko uzbrojonych piechurów, którzy walczyli poza kolejnością. To oni rozpoczynali walkę zasypując wroga deszczem oszczepów, a następnie uciekając za tylne rzędy legionistów, aby nie przeszkadzać hastatom. Przed bitwą manipuły były ustawione w szachownicę. Tuż przed kontaktem z wrogiem szeregi jednoczyły się, wypełniając luki w szyku i tworząc solidny blok tarcz.

Kadr z filmu "Centurion"

Walka rozpoczynała się od rzutu pilami (ciężkimi dwumetrowymi oszczepami). Dzięki żelaznemu grotowi pilum wbijało się w tarczę wroga przebijając ją i raniąc, bądź zabijając przeciwnika. Następnie hastati atakowali wroga szybkim natarciem i próbowali powalić go na ziemię wspólnym ciosem ciężkich tarcz - scutum. Legioniści mieczem gladius zadawali kłujące ciosy między tarczami. Jeśli pierwszy cios nie zdołał zmusić wroga do ucieczki, a bitwa przeciągała się, wojownicy pierwszej linii byli zastępowani przez ich towarzyszy z tylnych rzędów na sygnał dźwiękowy centurionów.

Rzucanie pilami

Oczywiście triarii mieli największe szanse na przetrwanie takiej bitwy, principes nieco mniejsze, a hastati najmniejsze. Wiele zależało od wroga. W potyczce z niewielkim plemieniem barbarzyńców Rzymianie zwykle wygrywali, przy małych stratach. Nawet bitwa z dużą hordą nie była szczególnie niebezpieczna, ponieważ nieprzyjaciel walczył bez szyku, a po pierwszej porażce uciekał z pola bitwy. Dużo gorzej było walczyć z wrogiem, który również stosował szyk – z Grekami czy Kartagińczykami.

Legion rzymski

Jeszcze trudniej toczyło się walkę pomiędzy samymi Rzymianami. Działo się tak podczas wojen domowych, które nie były wcale tak rzadkie. Ale najbardziej niebezpieczna była walka z wrogiem, który miał przewagę w kawalerii - czyli z Partami ze starożytnego Iranu. Lekka jazda bombardowała legiony gradem strzał, a ciężcy konni katafrakci taranowali szyk, przebijając się przez formację tarcz. Z tego powodu Rzymianie nigdy nie zdołali podbić Królestwa Partów.

Katafrakt

Przetrwanie legionisty w większej bitwie nie zależało aż tak bardzo od jego miejsca w szeregach, ponieważ przegrana bitwa mogła zakończyć się eksterminacją całego legionu niezależnie od miejsca w szyku. Uważa się, że szanse każdego hastata z pierwszego rzędu zależały nie tyle od jego osobistych umiejętności, ile od wojskowego talentu dowódców.

źródło: [1]

0.15079283714294