Selfie, które zakończyły się śmiercią
Selfie, które zakończyły się śmiercią Selfie, które zakończyły się śmiercią

Chyba nie ma głupszej śmierci od zgonu podczas robienia sobie „efektownego” selfie na Instagrama.

Jak pokazują statystyki i media społecznościowe, istnieją ludzie, którzy są gotowi zaryzykować swoje życie dla spektakularnej samojebki. Naukowcy z Indii i USA twierdzą, że od 2011 do 2017 roku zginęło na świecie 259 osób podczas próby zrobienia zdjęcia w nietypowej sytuacji. Nawet rekiny zabiły w tym czasie mniej osób, bo „tylko” 48.

Przedstawiamy kilka rodzajów selfiaków nierekomendowanych przez zakłady pogrzebowe. No chyba, że ten nasz z Bytomia.

Niedźwiedzia przysługa

Naukowcy z U.S. National Library of Medicine odkryli, że najwięcej zgonów z powodu selfie zdarza się w Indiach. W ciągu sześciu lat, od 2011 do 2016 roku, zmarło tam 159 fanów dość oryginalnych i ostatecznych zdjęć. Na drugim miejscu jest Rosja. Co prawda, przy skromniejszej liczbie 16 ofiar śmiertelnych.

Trudno powiedzieć, dlaczego akurat w Indiach jest aż tyle zgonów spowodowanych chęcią zrobienia „super” fotki. Być może powodem jest to, że Hindusi mają dosyć lekki stosunek do śmierci, a pokusa zrobienia sobie zdjęcia z biegnącym słoniem, czy drzemiącą żmiją czai się na każdym kroku.

Jednym z nieszczęśników jest Prabhu Bhatara. Pewnego dnia wracając ze znajomymi z hinduskiego wesela, Prabhu zauważył w lesie rannego niedźwiedzia. Wbrew protestom pasażerów, mężczyzna, wiedziony blogerskim instynktem, uzbroił się w smartfona i poszedł prosto na spotkanie z drapieżnikiem. Niestety ranny niedźwiedź, zamiast pozować, rzucił się na nego, zaś znajomi chłopaka przyglądali się z boku i nagrywali całe zdarzenie.

Autojebka 

Przypomnij sobie historię 32-letniej Courtney Sanford, gdy wpadniesz na świetny pomysł, żeby zrobić sobie selfie podczas jazdy samochodem.

Courtney uwielbiała dzielić się na Facebooku wszystkim, co działo się wokół niej. W 2014 roku jechała trasą I-85 w Karolinie Północnej, gdy w radiu puścili piosenkę Happy amerykańskiego rapera Pharrella Williamsa.

Courtney natychmiast wyciągnęła swój telefon, zrobiła selfie i zamieściła je na swojej stronie z podpisem "Piosenka Happy sprawia, że jestem szczęśliwa!". To był ostatni post, jaki umieściła na profilu. W tej samej sekundzie samochód Courtney przejechał przez dwupasmówkę, wjechał na przeciwny pas i uderzył w śmieciarkę. Kierowcy śmieciarki nic poważnego się nie stało.

Natomiast Courtney nigdy już więcej nie zrobi żadnego zdjęcia. Cóż, przynajmniej wiemy, że w ostatnich chwilach swojego życia była szczęśliwa.

Rosyjska ruletka

Na liście zgonów spowodowanych selfie szczególne miejsce zajmują fani pozowania z bronią. Wszyscy jak jeden mąż popełniają ten sam błąd - bez sprawdzenia magazynku pociągają za spust.

W 2016 roku mieszkaniec stanu Waszyngton, którego nazwisko nie zostało ujawnione, zagrał z samym sobą w rosyjską ruletkę i… przegrał.

Nie był ani frontmanem grunge'owej kapeli, ani zdesperowanym pisarzem, ani szaleńcem. Do tego za każdym razem przed zrobieniem selfie wyciągał z pistoletu nabój. Niestety kolekcja broni była tak imponująca, że pewnego dnia się pomylił i chwycił jedyną broń z jednym zapomnianym nabojem, tym samym wygrywając bilet w jedną stronę do wrót raju lub piekła.

Nie wiadomo, czy udało mu się upamiętnić ten moment na fotografii.

Słoniowacizna umysłu

Co byś zrobił, gdybyś zobaczył szarżującego słonia w twoją stronę? Pewnie coś przewidywalnego – uciekłbyś z drogi, wspiąłbyś się na baobab, zadzwonił na policję. Ashok Bharti nie należał jednak do ludzi obdarzonych instynktem samozachowawczym.

Kiedy zobaczył biegnącego w jego stronę słonia, który odłączył się od stada w pobliżu wioski Mandiakudar, niedaleko indyjskiego miasta Rourkela, uznał, że to idealny moment na zrobienie selfie. Bharti wyciągnął smartfona, włączył aparat i w tym momencie znalazł się pod łapami zwierzęcia. Ciężko ranny mężczyzna został przewieziony do szpitala, ale było już za późno.

Historia zna kilka takich przypadków, kiedy „fotografowie” zostali zmiażdżeni przez słonie. Wszystkie incydenty są do siebie podobne: przestraszone dzikie zwierzęta odmawiają pozowania i próbują wyeliminować z kadru „groźnego” wroga.

Extremo Finito

Andriej Retrowski, 17-letni mieszkaniec Wołogdy, był rugbistą. Robił sobie ekstremalne selfie na dachach wieżowców i publikował je na swoim profilu na Instagramie. W 2015 roku Andrei próbował zrobić selfie zwisając z dachu 9-piętrowego budynku, ale mięśnie odmówiły mu posłuszeństwa i spadł. Lina zabezpieczająca, która w teorii miała uchronić chłopaka przed zderzeniem z ziemią, zerwała się.

Chciałoby się napisać, że pozostały po nim niezwykłe zdjęcia, ale na koncie Andrieja widnieją pustki – wszystkie zdjęcia zostały usunięte.

Twardo lądujący bonus

W 2017 roku 22-letnia Evon Kim z Korei Południowej przyjechała do Wielkiej Brytanii, żeby podszkolić swój angielski. Do rozpoczęcia zajęć zostało jeszcze trochę czasu, więc Kim postanowiła przeznaczyć go na wycieczkę do parku narodowego.

Przy nadmorskiej skale Seven Sisters studentka poprosiła dwóch nieznajomych, żeby zrobili jej zdjęcie, jak skacze w miejscu (moda na takie zdjęcia na szczęście minęła kilka lat temu). Niestety źle obliczyła odległość do krawędzi klifu i zamiast wylądować na twardym gruncie, przypadkowo skoczyła z urwiska.

Źródło: [1]

Autorem artykułu jest Meiv

0.1722891330719