Twórca „BoJacka Horsemana” sprzeciwia się ucinaniu napisów końcowych
Twórca „BoJacka Horsemana” sprzeciwia się ucinaniu napisów końcowych Twórca „BoJacka Horsemana” sprzeciwia się ucinaniu napisów końcowych

Raphael Bob-Waksberg krytykuje Netflixa i Amazon Prime Video za brak możliwości docenienia ciężkiej pracy wielu ludzi. 

31 stycznia 2020 roku możemy spodziewać się drugiej części finałowego sezonu popularnego serialu animowanego dla dorosłych. Poza „Bojackiem Horsemanem” dostępnym na Netfliksie, mamy okazję oglądać drugi sezon innej produkcji, przy której pracował Waksberg. Animacja „Undone”, zrealizowana przy pomocy techniki rotoskopu, jest do zobaczenia na Amazonie.

Faktem jest, że niektóre serwisy streamingowe uniemożliwiają zapoznanie się z napisami końcowymi po emisji. W przypadku filmów napisy wyświetlane są przez kilka sekund, po czym minimalizowane, by na ich miejsce wskoczyła kolejna propozycja filmu czy serialu. W serialach z kolei stosuje się opcję automatycznego przechodzenia do następnego odcinka już po kilku sekundach, a to nie pozwala na docenienie pracy całego sztabu ludzi z branży kreatywnej i nie tylko.

W wigilijny poranek na Twitterze poskarżył się jeden z użytkowników (Mike Amato), który posłużył się serialem „Undone”, by mówić o tym, jak Amazon Prime Video przekierowuje do następnego odcinka w ciągu trzech sekund. Według niego napisy końcowe odgrywają istotną rolę w przypadku dramatów, gdyż pozwalają odsapnąć i „przetrawić” miniony odcinek.

Takim praktykom sprzeciwił się także sam Raphael Bob-Waksberg, który na swoim Twitterze podzielił się związaną z nimi historią. Podczas oglądania serialu z kumplem, reklama następnego odcinka pojawiła się jeszcze przed końcem poprzedniego, wskutek czego znajomy kompletnie pogubił się w wątkach. Jego zdaniem nie jest problemem pomijanie napisów, jeśli ktoś chce, ale fakt, że decyzja ta została podjęta z góry, nie jest dopuszczalny. Według niego stanowi to brak szacunku dla setek osób pracujących przy danym projekcie. I ma całkowitą rację. Pamiętajmy jednak, że informacje o animatorach, producentach czy autorach ścieżek dźwiękowych widnieją na stronach serwisów streamingowych i można je sobie znaleźć samemu.

Wpis twórcy rozpoczął dyskusję na temat ograniczania przez serwisy streamingowe dostępu do napisów końcowych. Przeciwnicy stworzyli nawet akcję protestacyjną #LetCreditsRoll

0.13973116874695