„Nie jesteśmy liczbami”: niepełnoletnie kobiety wciąż znikają w Peru
„Nie jesteśmy liczbami”: niepełnoletnie kobiety wciąż znikają w Peru „Nie jesteśmy liczbami”: niepełnoletnie kobiety wciąż znikają w Peru

Cinthia Estrada Bolívar doskonale pamięta dzień, w którym jej rodzina otrzymała telefon z charytatywnej jadłodajni w stolicy Peru, Limie. Zarządzała nią Marleny – jej 29-letnia siostra.

Był 16 lipca 2020 roku i Marleny nie pojawiła się jak co dzień, by gotować dla ubogich, co jeszcze nie zdarzyło się odpowiedzialnej matce dwójki dzieci.

Cinthia (na zdjęciu poniżej), jej rodzice i inna siostra udali się do domu zaginionej, położonym w biednej dzielnicy Limy. Powitał ich były mąż kobiety.

Spokojnie powiedział im, że Marleny właśnie wyszła. Cinthia pamięta, że ​​zmartwił ją beznamiętny głos mężczyzny, który nie wydawał się zdenerwowany tym, że matka jego dwójki dzieci gdzieś się „zapodziała”. Niepokoiła się także tym, że w przeszłości jej siostra wraz z synem byli ofiarą przemocy ze strony męża.

Ponieważ następnego dnia nadal nie było żadnych wiadomości, rodzina udała się na policję, aby zgłosić zaginięcie Marleny.

„Mieliśmy zaufanie do władz” - wspomina Cinthia. Mówi jednak, że ta pewność wkrótce została zachwiana, kiedy rodzina odniosła wrażenie, że policja nie traktuje ich sprawy poważnie.

Funkcjonariusze powiedzieli, by trzymała się z dala od domu Marleny, ponieważ śledztwo jest teraz w rękach policji.

Okazało się, że w sierpniu były mąż Marleny opuścił Limę z dwójką dzieci w wieku trzech i ośmiu lat. Od tamtej pory nie widziano go ani o nim nie słyszano.

Kilka tygodni później Cinthia miała sen, że ​​jej siostra jest w domu, martwa. Udało jej się przekonać policję, by towarzyszyła rodzinie w przeszukaniu domu.

Policja przeszukiwała jedną część mieszkania za pomocą psów tropiących, a Cinthia i jej ojciec sprawdzali sypialnię. „Pokój wyglądał jakoś inaczej za sprawą podłogi” - wspomina kobieta. Wraz z ojcem zaczęli zdejmować deski podłogowe, a następnie kopać głębiej. Łopata łatwo wchodziła w ziemię, ale z początku niczego nie znaleźli.

„Intuicja podpowiadała mi, że ona tam jest” - mówi Cinthia. Okropny zapach wydobywający się z pogłębiającej się dziury zdawał się to potwierdzać. Policja przejęła poszukiwania i poprosiła rodzinę o opuszczenie pokoju. Ciało znaleźli półtora metra pod ziemią. Cinthia jest przekonana, że ​​zwłoki siostry mogły zostać zlokalizowane znacznie wcześniej.

Wydano nakaz aresztowania byłego męża podejrzanego o morderstwo, jednak jego miejsce pobytu wciąż było nieznane.

Cinthia chce sprawiedliwości dla swojej zamordowanej siostry. Uważa, że jej rodzinie można było oszczędzić tygodni cierpienia, gdyby tylko policja działała szybciej.

Nie wszystkie zaginięcia w Peru kończą się tak tragicznie, jak Marleny, ale nawet rodziny, których ukochani w końcu zostali odnalezieni żywi, przechodzą koszmarne chwile aż do ich powrotu.

Trzydziestoletnia Alison Paola Fernández zaginęła dwukrotnie. Po raz pierwszy zniknęła po tym, jak została zgwałcona przez sąsiada i urodziła jego dziecko. Miała wtedy zaledwie 12 lat.

Matka zaginionej Alison

Rodzina znalazła ją sześć miesięcy później mieszkającą w innej części Limy ze starym mężczyzną. Nie jest jasne, w jaki sposób zaczęła z nim żyć, ale raczej nie została tam z własnej woli. W sierpniu 2020 roku zaginęła ponownie, ku rozpaczy bliskich.

Jej szwagierka Jessica Quesada Bocanegra zgłosiła zaginięcie, ale nie wie, czy policja podjęła jakieś działania. „Niedawno dzwonili, by zapytać, czy pojawiła się Alison. Nie sądzę, żeby zrobili cokolwiek, by ją odnaleźć” - mówi kobieta.

Każdego roku w Peru znikają tysiące ludzi. Od stycznia do września 2020 roku zgłoszono ponad 13 tysięcy zaginięć. Według oficjalnych danych policji ponad połowa z nich była niepełnoletnia.

Przedstawicielka ds. Praw Kobiet w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, Eliana Revollar Añaños, uważa, że ​​większość zaginionych dzieci ucieka przed gwałtem, przemocą lub wykorzystywaniem seksualnym. Kobiety stanowią 63% zaginionych, a wraz ze wzrostem przemocy domowej w czasie lockdownu spowodowanego pandemią, działacze na rzecz praw kobiet mają nadzieję, że wiele z nich uciekło z domu przed przemocą. Obawiają się też, że część z nich mogła nie zdążyć.

Według Ministerstwa Kobiet między marcem a lipcem – miesiącami 2020, czyli okresie, gdy Peru znajdowało się pod ścisłym zamknięciem – doszło do 11 000 przypadków przemocy wobec kobiet. Prawie 30% ofiar było niepełnoletnich.

Jednak brak wiarygodnych danych na temat zaginięć utrudnia jakąkolwiek analizę lub dalsze działania. „Nie wiemy, ile z nich zostało znalezionych, a ilu wciąż brakuje” - mówi Revollar Añaños. „Osoby niepełnoletnie, które uciekają, są znakiem, że zawiedliśmy jako społeczeństwo” - dodaje.

Katherine Soto Torres z organizacji Mujeres Desaparecidas Perú (Zaginione Kobiety Peru) uważa, że ​​winę za nadmierne skupianie się na liczbach można przypisać władzom. „Zaginione kobiety to nie tylko liczby, to istoty ludzkie” - mówi.

„Państwo powinno udzielać odpowiedzi rodzinom. W przeciwnym razie to tak, jakby ich córka lub siostra nigdy nie istniały” - mówi o braku działań ze strony władz.

Revollar Añaños uważa, że ​​w niektórych przypadkach szybsze działanie policji to kwestia życia lub śmierci. „Mamy 19 kobiet, które zaginęły. Wszystkie znaleziono martwe. Gdyby policja przyłożyła się do przeszukań, ich życie prawdopodobnie mogłoby zostać uratowane” - mówi.

Elsa Huallpacusi jest doradcą w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych odpowiedzialnym za policję. Zapewnia, że wszystkim przypadkom zaginionych osób poświęcono należytą uwagę. Jednocześnie sugeruje, że to brak współpracy ze strony krewnych utrudnia śledztwo. „Najpierw zgłaszają zaginięcie członka rodziny, potem znajdują tę osobę, ale nie informują władz. Gdyby przypomnieli sobie, by powiedzieć nam, że ktoś się odnalazł, to by nam pomogło” - argumentuje.

Soto Torres z organizacji Zaginione Kobiety mówi, że zarówno rodziny są rutynowo obwiniane za zaginięcia, jak i ofiary. „Twierdzą, że kobieta z pewnością zasłużyła sobie na zazdrość i agresję partnera”. - mówi.

Rzecznicy praw kobiet i urzędnicy zgadzają się co do tego, że brak danych utrudnia poszukiwanie zaginionych.

Na krótko przed impeachmentem prezydenta Peru Martína Vizcarry, który pozbawił go stanowiska, uruchomiono nowy system wyszukiwania zaginionych. Dzięki temu obecnie istnieje krajowy rejestr, w którym są gromadzone i przechowywane informacje o osobach zaginionych.

Alison, która zniknęła w sierpniu, została znaleziona we wrześniu. Ludzie, którzy widzieli zdjęcie opublikowane przez jej szwagierkę na Facebooku Zaginionych Kobiet, skontaktowali się z rodziną i przekazali, że widzieli ją spacerującą po przedmieściach Limy.

Szczęśliwie Alison dołączyła do rodziny, ale wiele osób nadal szuka swych bliskich. Mają nadzieję, że nowy rejestr przyspieszy pracę policji, w wyniku czego również ich najbliżsi powrócą bezpiecznie do domu.

Wszystkie zdjęcia autorstwa Florence Goupil.

źródło: [1]

0.11818909645081