Śliska sprawa: ryba jako waluta, czyli czemu w średniowieczu płacono węgorzami
Śliska sprawa: ryba jako waluta, czyli czemu w średniowieczu płacono węgorzami Śliska sprawa: ryba jako waluta, czyli czemu w średniowieczu płacono węgorzami

We wczesnośredniowiecznej Anglii ludzie płacili za dzierżawę różnymi rzeczami, ale właściciele cenili sobie szczególnie dziwaczny "przedmiot": węgorze. Dlaczego te ryby były idealną formą płatności?

W 1194 roku mnisi z opactwa Ramsey w Huntingdonshire potrzebowali dostępu do lokalnego torfowiska, by skracać sobie drogę. Właściciel terenu, Ralph Tuberville, zgodził się wydzierżawić przechodzącą przez nie groblę. W zamian mnisi z Ramsey zgodzili się mu płacić roczny podatek w wysokości 1000 sztuk węgorzy, dwóch funtów pieprzu i imbiru oraz pary spodni. Opactwo później renegocjowało umowę z wdową po Ralphie, która nie chciała już więcej spodni i zażądała w zamian pół marki monet (około 200 gram) i 60 wozów drewna na opał. No i oczywiście 1000 węgorzy.

Przyjmowanie tych ryb jako opłaty za wynajem czegokolwiek może dziś wydawać się niezwykłe, ale we wczesnośredniowiecznej Anglii (1000–1300) było to powszechne zjawisko. 

W tamtym okresie, zanim pojawiła się wystarczająca ilość monet, właściciele często przyjmowali opłatę w postaci różnych przedmiotów: jajek, piwa, zboża, a zwłaszcza węgorzy. Występowały one obficie w brytyjskich wodach, a rybacy łapali je za pomocą włóczni, sieci i wiklinowych więcierzy. Ogromne ilości węgorzy łowiono przy tamach młyńskich.

Lordowie z całej Anglii mieli prawdziwą fiksację na tym punkcie. Potwierdza to słynny kataster gruntowy Doomsday Book z 1086 roku, który wykazał więcej opłat za pomocą węgorzy niż za pomocą zboża. Niektóre dotyczyły dość imponujących ilości. Największy pojedynczy "wydatek" pochodzi z wioski Harmston w Lincolnshire, której mieszkańcy byli winni hrabiemu Hugh z Chester 75 000 węgorzy. Pod koniec XI wieku w jednym tylko roku zapłacono za przeróżne rzeczy ponad pół milionem węgorzy.

Właściciele gromadzili je do jedzenia, ale wykorzystywali je również do spłacania własnych długów. Mnisi z Ramsey otrzymywali od swoich dzierżawców ponad 70 000 węgorzy rocznie, a niektóre z tych ryb były wykorzystywane do opłacenia bieżących potrzeb klasztoru. Jak wiemy, mnisi wysłali 1000 węgorzy do Ralpha Tuberville'a, a potem do wdowy po nim. W połowie XI wieku opat z Ramsey zgodził się płacić co wiosnę 4 000 węgorzy opactwu Peterborough za prawo do pobierania materiału budowlanego z kamieniołomu w Barnack. We wczesnej średniowiecznej Anglii węgorze mogły być więc zarówno posiłkiem, jak i de facto walutą.

Zwykle nie handlowano żywymi węgorzami ani nawet świeżo zabitymi. W większości przypadków ryby były peklowane (połączenie solenia, wędzenia i suszenia), aby łatwiej było je transportować i przechowywać. Węgorze musiały być konserwowane, by proces płacenia nimi mógł się toczyć latami. Większość ryb łowiono jesienią, podczas dorocznej migracji w dół rzeki, ale węgorzowe czynsze wnoszono najczęściej późną zimą lub wiosną.

Ograniczanie libido

Istotna w tych transakcjach była rola Kościoła. Opłaty węgorzami były zalecane z powodu wielkopostnego zakazu spożywania mięsa. Kościół widział wyraźny związek między mięsem (carnis), a cielesnością (carnalitas) i wierzył, że jedzenie mięsa - produktu powstałego w konsekwencji seksu - wywołuje pożądanie. Cielesne pragnienia miały zostać stłumione podczas Wielkiego Postu. Nawet od małżeństw oczekiwano abstynencji. Uważano jednak, że jedzenie mięsa ryb nie pobudza libido w ten sam sposób, co karkówka, więc było to dopuszczalne.

Najlepszym wyborem okazały się węgorze, ponieważ średniowieczni Europejczycy wierzyli, że ryby te rozmnażają się bezpłciowo. Serwowano je pod wieloma postaciami, np. w formie placków z gruszkami i przyprawami.

Pomysł bezpłciowego rozmnażania sięga przynajmniej czasów Arystotelesa i wynika z niezrozumienia tajemniczego cyklu życia węgorzy. Podejmują one wędrówkę rozrodczą od lata do późnej jesieni; zawsze cztery dni po pełni Księżyca. Rozmnażają się wiosną na otwartym Atlantyku – w Morzu Sargassowym (co odkryto dopiero na początku XX wieku) po około półtorarocznej wędrówce, na głębokości 400–1000 metrów. Osobniki dorosłe po tarle giną.

Tymczasem przezroczyste larwy węgorza, zwane leptocefalami, unoszone są przez Golfstrom w kierunku wschodnim i po upływie 2–3 lat docierają do przybrzeżnych wód europejskich (wijąc się potrafią przepełznąć ląd). Tam między październikiem a kwietniem przeobrażają się w formę montee, a następnie wpływają do rzek na terytoriach Francji i Anglii. W czasie wędrówki leptocefale rosną, aż osiągną ok. 7 cm długości. Węgorz pokrywa się łuskami w 5 roku życia przy długości 16-18 cm. W wodach słodkich przebywają zazwyczaj od 6 do 10 lat, niektóre osobniki nawet do 20.

Arystoteles uważał, że ryby te spontanicznie rodzą się w błocie, podczas gdy w rzeczywistości dorosłe węgorze zagrzebane w wilgotnym gruncie zapadają w letarg, z którego budzi je deszcz. Podobnie sądzili inni starożytni pisarze, tacy jak Pliniusz Starszy i Atenajos. Wiara ta ugruntowała się w europejskiej wyobraźni na tyle, że przetrwała co najmniej do XVI wieku.

Po części powód tego przekonania wynikał z faktu, że u węgorzy widoczne jajniki i jądra rozwijają się dopiero pod koniec życia, tuż przed powrotem do morza. Stąd Arystoteles bezskutecznie szukał ich organów rozrodczych. Dopiero w 1777 roku Włoch Carlo Mondini zlokalizował jajniki węgorzy, ale poszukiwania jąder wciąż frustrowały badaczy, w tym twórcę psychoanalizy Zygmunta Freuda, przez kolejne 120 lat. 

Schyłek węgorzy

Religijna użyteczność tego gatunku pomaga wyjaśnić długowieczność tej „rybiej monety” w Anglii. Większość innych przedmiotów, którymi płacono, zniknęła do XIII wieku, ale właściciele nadal w dużych ilościach pobierali "węgorzowe". Zapisy z XIII wieku wskazują, że rocznie na wyspach krążył „pieniądz” pod postacią 450 000 węgorzy. Prawdziwy spadek rentowności węgorzy nastąpił w XIV wieku, wraz ze zmianami żywieniowymi i pieniężnymi, które nastąpiły po epidemii Czarnej śmierci. 

Po 1349 roku czerwone mięso stawało się coraz bardziej dostępne dla większej liczby ludzi, ponieważ puste pola uprawne przeznaczano na pastwiska. Jednocześnie zmniejszająca się liczba ludności oznaczała, że ​​w systemie było więcej normalnej waluty na jednego mieszkańca. Popyt na węgorze spadł, co spowodowało uszczuplenie ich na rynku do około 34 000 ryb, którymi wciąż obracano. 

Co ciekawe, w latach osiemdziesiątych XVII wieku młyn w Norfolk nadal był wynajmowany za 30 funtów i 60 węgorzy. Właściciele młyna - rodzina Wyndhamów z Felbrigg Hall - często mieli problemy z uzyskaniem zapłaty. Niegdysiejsze wypożyczalnie węgorzy, które miały głębokie tradycje historyczne sięgające czasów Domesday Book, odeszły do lamusa. Do XX wieku Brytyjczycy zrozumieli, że ten nieco śmierdzący pieniądz wyślizgnął im się z rąk. Tym samym węgorz na powrót stał się rybą – pyszną szczególnie w galarecie.

źródło: [1]

0.14896202087402