Wpływowa piękność - pierwsza fotomodelka świata i jej tragiczny koniec
Wpływowa piękność - pierwsza fotomodelka świata i jej tragiczny koniec Wpływowa piękność - pierwsza fotomodelka świata i jej tragiczny koniec

Kanony kobiecego piękna nie są wartościami stałymi. Są czasy, gdy na topie przechadza się Twiggy będąca pierwowzorem lalki Barbie i takie, gdy królują rubensowskie damy, chłopczyce, czy też mroczne gotki. Świat uczy się o zmieniających trendach poprzez sztukę i fotografię. Właśnie fotografia zdołała uchwycić kochankę Napoleona III hrabinę di Castiglione (z domu Virginia Elisabetta Carlotta Luisa Maria Teresa Antonietta Oldoini), której ówcześnie pozaziemskie piękno stało się jednym z fundamentów świata mody.

Virginia wyszła za mąż w wieku 16 lat za 12 lat starszego hrabiego di Castiglione, którego po urodzeniu synka opuściła zwerbowana przez swego kuzyna do tajnej misji. W wieku 18 lat ta włoska arystokratka rozpoczęła triumfalny marsz przez życie, łamiąc po drodze setki serc.

Reprezentując interesy swojego kuzyna hrabiego di Cavour, który był ministrem króla Sardynii, kilka tygodni po porodzie wyruszyła jako szpieg i kurtyzana na podbój serca cesarza. Jednak jej kluczowym zadaniem było wywarcie wpływu na Napoleona III w celu zjednoczenia Włoch, co stało się 4 lata później. Związek ze starszym o 29 lat cesarzem wywołał skandal. Zawiedziony mąż hrabiny zażądał separacji, podczas gdy Virginia brylowała na paryskich salonach.

Spotkała m.in. królową Prus Augustę von Sachsen-Weimara, czy też kanclerza Ottona von Bismarcka, którego odwiedziła w 1871, tuż po klęsce Francji w wojnie francusko-pruskiej, na prośbę schorowanego cesarza Napoleona III. To ona przekonała Żelaznego Kanclerza, że okupacja Paryża będzie miała fatalne skutki dla jego interesów. W ten sposób stolica Francji uniknęła militarnego upokorzenia.

Krążyły plotki, że 22 września 1862 roku urodziła cesarzowi bękarta, późniejszego dentystę Arthura Hugenschmidta.

Hrabina znana była ze swych oryginalnych strojów. Jednym najbardziej ekstrawaganckich był kostium „Damy Kier”, który w 1857 r. namalował portrecista George Frederick Watts, wywołując skandal na dworze cesarskim.

Hrabina była uznawana za jedną z najpiękniejszych dam swojej epoki, o czym wiedziała, dlatego bez zbędnej skromności starała się uchwycić swoje piękno na zdjęciach. Od 19 roku życia regularnie pozowała przed nadwornym fotografem Pierre-Louisem Piersonem. Obecnie bywa niekiedy nazywana "królową selfie", bo wiele sesji osobiście reżyserowała.

Jej adoratorzy opisywali z zachwytem, że hrabina posiadała długie, falowane blond włosy, jasną cerę, miała delikatny owal twarzy i oczy, które często zmieniały kolor z zielonego na niebiesko-fioletowy.

Do dziś zachowało się około czterystu zdjęć di Castiglione. Zważywszy na tamte czasy, to imponująca liczba. Fotografia wówczas była traktowana jako uwiecznienie najważniejszych chwil, takich jak ślub, poród, śmierć.

Modelka nie tylko z przyjemnością pozowała, ale także dobierała stroje do zdjęć, wymyślała fryzury, a nawet zajmowała się retuszowaniem fotografii. Kreatywna i odważna przyjmowała zarówno naturalne, zrelaksowane pozy, jak i te wyszukane, pokazując niekiedy dość awangardowe maniery. Zakonnica? Wieśniaczka? Dama z wyższych sfer? Łatwizna. Pod każdym względem Virginia wyglądała równie zjawiskowo.

Jeden z jej współczesnych wspomniał o hrabinie w swoich notatkach, nazywając ją niegrzeczną narcyzką. Paradoksalnie, kobiety okazywały jej mniej złośliwości, a czasem nawet stawiały ją z podziwem na piedestale piękna. Na przykład księżniczka Pauline von Metternich porównywała Virginię z grecką boginią Afrodytą.

Jubiler Frederic Boucheron, zainspirowany pięknem kobiety i jej przeszywającymi oczami w kolorze zieleni z domieszką błękitu, zaprojektował specjalnie dla niej naszyjnik w kształcie węża o szmaragdowych oczach. Virginia stała się muzą Boucherona i tym samym przejęła pałeczkę od Van Cleefa i Bvlgariego, dodając kolejny element animalny do biżuterii, w której dotychczas dominowały motyle, pająki, ptaki, żaby i lamparty.

Perfumiarz Stefano Frecceri zadedykował jej zapach, nazywając go „Hrabiną Castiglione”. Perfumy te są nadal produkowane przez markę Acqua Di Genova. Senselierom udało się przywrócić unikalną recepturę, która nie straciła nic na aktualności w wiele lat po śmierci hrabiny, jak i włoskiego artysty od zapachów.

Ale każde, nawet ponadczasowe piękno, kiedyś przemija. Starzenie stało się niezwykle bolesne i przerażające dla uwielbianej Virgini. Gdy hrabina przekroczyła czterdziestkę, co, jak mawiał Casanova, było równoznaczne ze śmiercią kobiety, wybrała samotność. Zamknęła się w swoim domu przy Place Vendome 26 lat. Pokoje udekorowała żałobną czernią, a całe dnie spędzała przy opuszczonych roletach. Nie mogąc pogodzić się z przemijaniem i utratą piękna, kazała wyrzucić z domu wszystkie lustra. Apartament opuszczała jedynie w nocy, by nikt nie mógł zobaczyć jej zmarszczek i pulchnej sylwetki.

Hrabina będąca już po 50. zgodziła się na sesje fotograficzne, ale opracowała własny manualny system korekcji. Lata przed Photoshopem przyklejała paski papieru do negatywu, starając się w ten sposób wysmuklić figurę. Ukrywała też swe przerzedzone włosy pod perukami lub pretensjonalnymi nakryciami głowy, a brak zębów ukrywał jej smutny półuśmiech.

Di Castiglione, którą można uznać za pierwszą modelkę, zmarła w wieku 62 lat na udar. Jej prochy spoczywają na cmentarzu Père Lachaise pod skromnym nagrobkiem. Virginia pozostawiła po sobie wiele tajemnic, ponieważ zawiły szyfr, którym pisała swe pamiętniki, nigdy nie został złamany.

źródło: [1]

0.15135717391968