Słyszeliście o Nucleonie, aucie koncepcyjnym Forda o napędzie atomowym z 1958 r?
Słyszeliście o Nucleonie, aucie koncepcyjnym Forda o napędzie atomowym z 1958 r? Słyszeliście o Nucleonie, aucie koncepcyjnym Forda o napędzie atomowym z 1958 r?

Lata pięćdziesiąte to zupełnie inny czas w historii projektowania samochodów. Auta koncepcyjne, które wtedy powstawały, miały świadczyć o niezwykłych, futurystycznych zdolnościach technologicznych i stylistycznych producentów. Zawierały w sobie potencjał twórców i marzenia koncernów samochodowych dotyczących całego przemysłu motoryzacyjnego. Czasami auta koncepcyjne były tworzone w celu zademonstrowania nadchodzących modeli produkcyjnych, ale w przypadku fordowskiego Nucleona chodziło o atomową abstrakcję.

Prawie 30 lat przed katastrofą w Czarnobylu inżynierowie Forda zaprojektowali i wykonali model samochodu typu coupe w skali 3:8, który według nich będzie napędzany reaktorem jądrowym umieszczonym w bagażniku. W tamtym czasie prawdopodobnie nie brzmiało to aż tak szalenie jak dziś. 

Ford uważał, że samochody koncepcyjne miały odzwierciedlać optymizm lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. W tamtych czasach wokół energii jądrowej panował ogromny szum medialny. Wielu ludzi wierzyło, że będzie to panaceum na kryzys naftowy i zapewni społeczeństwom czystą energię. 

Gdyby Ford poszedł o krok dalej i stworzył rzeczywistą wersję Nucleona, kierowcy tankowaliby go granulatem uranu. Jednak producent nigdy nie wykonał działającej wersji (może i dobrze), choć z pewnością późniejsi twórcy filmu „Powrót do przyszłości” przeanalizowali ten jądrowy model z 1958 roku.

Na papierze Nucleon wyglądał rewolucyjnie i podkreślał powojenną ambicję Ameryki związaną z energią atomową jako paliwem przyszłości. 

Zasadniczo samochód był dość prostą koncepcją, w której użycie reaktora jądrowego bazowało na podwodnych łodziach atomowych. Reaktor rozszczepiłby uran, podgrzałby wodę i wytworzyłby parę. Ta para wysokociśnieniowa obracałaby następnie turbiny w celu dostarczania energii elektrycznej przez generatory lub przez bezpośrednią moc mechaniczną. 

Amerykański producent twierdził, że kapsuła atomowa byłaby łatwo wymienialna w punktach obsługi w zależności od potrzeb kierowcy i odległości do pokonania. Projektanci prorokowali, że stacje benzynowe zostaną zastąpione stacjami uranu, na których kierowcy będą mogli kupić batonika mars, a przy okazji zmienić radioaktywny rdzeń. 

Prawdziwym sekretem była gęstość energetyczna uranu. Niewielkie dawki uranu mogą dostarczyć olbrzymich ilości energii w porównaniu z węglem, benzyną czy bateriami. Spece z Forda uważali, że zapewni to Nucleonowi zasięg około 8 tysięcy kilometrów bez tankowania, czyli przejazd na jednym baku z Miami na Florydzie do Anchorage na Alasce. 

Jak zapewniano, pojazd miał nie emitować żadnych zanieczyszczeń... Oczywiście, co jakiś czas trzeba by usuwać z reaktora jakieś wysoce radioaktywne odpady, ale wiadomo, że na świecie nie ma ideałów. Jeśli myślicie, że tylko Ford puścił w atomowym galopie wodze fantazji, to jesteście w błędzie. Mniej więcej w tym samym okresie pojawił się cały szereg samochodów koncepcyjnych o napędzie atomowym. 

Simca Fulgur

Projekt Nucleon został porzucony, ponieważ w momencie jego powstania nie istniały technologie pozwalające na stworzenie tak małych rozmiarów reaktora oraz bezpiecznych materiałów osłonowych. Problematyczne było również właściwe wyważenie samochodu i jego właściwości jezdne. Poza tym, gdy opinia publiczna zdała sobie sprawę z niebezpieczeństw związanych z energią jądrową i odpadami promieniotwórczymi, ludzie przestali się nią interesować.

Należy się cieszyć, że tak się stało. Człowiek jako gatunek przetrwałby nie dłużej niż kilkadziesiąt minut na Ziemi, gdyby autostradą pędzili 100 km/h piraci drogowi w bombach atomowych.

Czytamy o takich pomysłach z niedowierzaniem i ulgą, choć z drugiej strony pokazują one potencjał projektantów i konstruktorów, którzy starali się stworzyć coś nieograniczonego, wręcz nierealnego. Marzenia o lepszej przyszłości i dzisiaj pozwalają na tworzenie wyjątkowych, innowacyjnych prototypów, tym razem powstałych w trosce o ekologię i stan naszej planety. Niestety wielka siła przemysłu rafineryjnego wydaje się hamować wiele rozwiązań związanych z bezpieczną energią.

Jeśli w najbliższej przyszłości nie przejdziemy na samochody zasilane w bardziej naturalny i mniej szkodliwy dla środowiska sposób, być może wkrótce nie będziemy mieli dokąd ani do kogo jeździć.

źródło: [1]

0.15407705307007