Szpiedzy za miliard dolarów - sekrety i kłamstwa z czasów zimnej wojny
Szpiedzy za miliard dolarów - sekrety i kłamstwa z czasów zimnej wojny Szpiedzy za miliard dolarów - sekrety i kłamstwa z czasów zimnej wojny

Zapewne kilku szpiegów z tamtych czasów wciąż jeszcze żyje sypiając na wszelki wypadek z nowiczokiem pod łóżkiem lub pistoletem FP-45 Liberator pod poduszką. Niegdyś z różnych powodów angażowali się w ekscytujące przygody w mrocznym, powojennym świecie. Ale kim właściwie byli i co zamierzali? Na to pytanie pomoże nam odpowiedzieć profesor Michael Goodman, dziekan King’s Collage London zajmujący się wywiadem i sprawami międzynarodowymi. Z nim wkroczymy do królestwa podejrzeń, aby zbadać, dlaczego niektórzy ludzie stali się zdrajcami.

Zimnowojenna Moskwa była wyjątkowym miejscem, które nie przypominało żadnego innego na świecie. Oczy i uszy tajnej policji KGB były wszędzie. Jedynym azylem, który był naprawdę bezpieczny, jak napisze później pewien więzień polityczny, były twoje sny. W stolicy ZSRR życie i śmierć istniały obok siebie, podobnie jak okazja i więzienie. Zdrada państwa oznaczała zaryzykowanie wszystkiego, co najważniejsze. Mroźnym wieczorem 1978 roku pewien człowiek postanowił zaryzykować życiem swoim i swych bliskich. 

Kiedy Gus Hathaway jechał z ambasady USA do swojej rezydencji, zatrzymał się na stacji benzynowej, żeby zatankować. Gdy wsiadł do auta, ktoś podszedł do niego i zapukał w szybę.

Hathaway był jednym z pierwotnych nabytków CIA, zwerbowanych na początku zimnej wojny. Częścią kadry, która spędzała karierę na szpiegowskiej zabawie w kotka i myszkę ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami. Hathaway został mianowany szefem moskiewskiej jednostki CIA w kluczowym momencie konfrontacji między Wschodem a Zachodem. CIA straciło wtedy wielu znaczących agentów, a ważniacy z Waszyngtonu oświadczyli, że nie będzie rekrutacji nowych agentów ani szpiegów, póki nie wyjaśnią się przyczyny dotychczasowych strat w ludziach.

Ale Hathaway wiedział, że lepiej nie odrzucać gestu zainteresowania ze strony „głównego wroga”. Dlatego wpuścił nieznajomego Rosjanina do samochodu. Jak się okazało, nie było to ani pierwsze, ani jego ostatnie podejście. W końcu udało mu się nawiązać kontakt z kimś ważnym, Amerykaninem. Wkrótce Hathaway zapewnił sobie wsparcie, by go zwerbować. Rezultat okazał się większy, niż Gus mógł się spodziewać.

Adolf Tołkaczow był rozgoryczonym konstruktorem i inżynierem, który przez następne siedem lat dostarczał dokument za dokumentem, dzieląc się bogactwem informacji wywiadowczych i oszczędzając amerykańskim siłom zbrojnym tak dużo pieniędzy, że zyskał przydomek „Szpieg za miliard dolarów”.

Dzielił się niezliczoną ilością bezcennych projektów, planów, wyników lotów doświadczalnych samolotów i pocisków rakietowych niewykrywalnych przez radar. W zamian za przekazanie 54 ściśle tajnych dokumentów, które sfotografował aparatem Pentax, Rosjanin oprócz samych pieniędzy (łącznie ponad 2 miliony dolarów), żądał od Amerykanów leków, książek oraz kaset magnetofonowych z rock and rollem dla swojego syna.

Od pierwszych kontaktów z CIA Tołkaczow był świadomy niebezpieczeństwa. Musiał być pod ścisłą kontrolą Centralnej Agencji Wywiadowczej, a informacje o nim były bardzo starannie ukrywane. Mimo że zaledwie kilka osób cokolwiek o nim wiedziało, to i tak w 1985 roku KGB poznało jego tożsamość. Jednym ze zdrajców okazał się wyrzucony za defraudację i narkotyki oficer CIA Edward Lee Howard, który pracował potajemnie dla Rosjan. Tołkaczow został aresztowany, przesłuchany i rozstrzelany, co wiemy z odtajnionych dokumentów KGB. O jego egzekucji zameldował na Kremlu przewodniczący KGB Wiktor Czebrikow 25 września 1986 roku.

Proces rekrutacji

Doświadczenia i los Tołkaczowa nie były wyjątkowe. Gra szpiegowska z okresu zimnej wojny rozpoczęła się przed zakończeniem II wojny światowej i chociaż technologia ewoluowała przez dziesięciolecia, jej podstawowe elementy rzadko się zmieniały. Istniały dwa typy szpiegów: ci, których zmobilizowano lub przekupiono, i ci, którzy podjęli świadomą decyzję i zgłosili się na ochotnika. Znalezienie osób, które mają dostęp do tajnych dokumentów i wysoko postawionych ludzi, było niezwykle trudne, a ich rekrutacja wymagała wielu lat.

Zachęcanie kogoś do pracy dla wrogiej agencji wywiadowczej zwykle wiązało się z pewnym poziomem manipulacji psychologicznej. Jaką zarzucić przynętę? A w przypadku zwerbowanych przez KGB, jaką formę szantażu zastosować? Niektórzy używają skrótowca MICE, aby wyjaśnić te zachęty: ludzie szpiegują z powodu Mamony, Ideologii, Ciśnienia (przymusu) lub Ego. 

Dla Tołkaczowa motorem napędowym była ideologia, ale dla oficera CIA Aldricha „Ricka” Amesa, który obok Lee Howarda zdradził Rosjanina i był odpowiedzialny za jego śmierć, powodem były pieniądze.

Ames był prawdopodobnie najbardziej destrukcyjnym sowieckim szpiegiem i „kretem” w CIA. W agencji spędził ponad trzy dekady, większość w działaniach operacyjnych skupionych na Związku Radzieckim. Był sympatycznym, lubianym agentem, choć niezbyt bystrym (miał 197 wynik w testach – na 200 osób). Z powodów osobistych popadł w pijaństwo i długi związane m.in. z alimentami. Jak dowiodło późniejsze śledztwo, w połowie lat osiemdziesiątych stanął przed dylematem: napaść na bank lub zostać „kretem”. Ta druga opcja zwyciężyła i wkrótce Amerykanin sprzedał Rosjanom tajemnice, początkowo o ograniczonej użyteczności.

W kwietniu 1985 roku umówił się na spotkanie z funkcjonariuszem KGB w USA. Kiedy ten ostatni nie pojawił się, Ames bezczelnie poszedł do ambasady radzieckiej i zażądał rozmowy z odpowiedzialnym oficerem. Złożył mu propozycję: 50 000 dolarów w zamian za tożsamość kilku rzekomych sowieckich szpiegów. Później tłumaczył, że zdradził jedynie fikcyjnych agentów podstawionych przez KGB dla zmylenia CIA. Ku zaskoczeniu Rosjan Ames był szczęśliwy ze współpracy, która trwała wiele lat.

Jego kariera szpiegowska ostatecznie zakończyła się w 1994 roku, gdy został aresztowany. Zdradził go ekstrawagancki styl życia - liczne domy, jachty, samochody. W zamian za miliony dolarów, które otrzymał, dostarczył dziesiątek nazwisk. Wielu z tych ludzi zginęło. Ames nie okazał żadnej skruchy. Został skazany na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego.

Ideologie w stanie wojny

Co spowodowało, że Ames i Tołkaczow zwrócili się przeciwko własnym narodom? Zimna wojna była przede wszystkim walką ideologiczną, która pod wieloma względami rozpoczęła się w 1917 roku od bolszewików i rewolucji październikowej. Gdy Lenin i jego zwolennicy przejęli władzę, przystąpili do przekształcania Rosji w Związek Radziecki, rozległy komunistyczny monolit z dwoma głównymi celami: utrzymaniem komunistycznej ideologii i dyscypliny oraz eksportowaniem jej na cały świat. Ostatecznym celem było przekabacenie Zachodu i wywołanie ogólnoświatowej rewolucji.

Naturalnym wrogiem komunizmu był kapitalizm, więc być może to było nieuniknione. Dwóch  głównych wyznawców swych ideologii – komunistyczna Rosja i kapitalistyczna Ameryka – stanęło w szranki.

Różnice między wrogami wyraźnie ujawniły się dopiero pod koniec II wojny światowej. Do tego czasu Stany Zjednoczone i Związek Radziecki były ze sobą związane w ramach „małżeństwa z rozsądku”, które miało na celu stawienie czoła większym wrogom - nazistowskim Niemcom, faszystowskim Włochom i cesarskiej Japonii.

Gdy wojna dobiegła końca, a Państwa Osi poniosły porażkę, pojawiło się pytanie: kto zostanie następnym wielkim wrogiem? Zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i Związku Radzieckiego, było oczywiste, że staną się rywalami. Zimna wojna rozpoczęła się już w 2 lata po ostatnich strzałach II wojny światowej, dzięki doktrynie prezydenta Trumana.

Zobowiązywała ona Stany Zjednoczone do walki z ekspansją Związku Radzieckiego w Europie i poza nią. Co ciekawe, przeszli wrogowie stali się przyszłymi sprzymierzeńcami. Szacuje się, że amerykańskie agencje zwerbowały około 1 000 byłych nazistów lub nazistowskich kolaborantów do szpiegowania podczas zimnej wojny.

Kości zostały rzucone i przez następne 40 lat supermocarstwa zaangażowały się w konflikt polityczny, militarny, a przede wszystkim wywiadowczy. Nie ufano sobie nawzajem i we wrogiej atmosferze rozszerzano swe wpływy, czasami bezpośrednio, ale często poprzez marionetkowe rządy i wojny zastępcze, jak choćby ta w Wietnamie.

W 1949 roku, w wyniku pierwszej radzieckiej próby nuklearnej, rozpoczął się wyścig zbrojeń, w którym oba państwa wydały ogromne sumy na ulepszenie i powiększenie zapasów broni jądrowej. W tym kontekście szpiedzy stali się jednymi z najcenniejszych narzędzi - próbując wykraść tajne plany nuklearne, jednocześnie chroniąc własne sekrety.

Zasady szpiegostwa

Decyzja o zdradzie tajemnic rzadko była (i rzadko jest) łatwa lub szybka. Trudno po niej powrócić do normalnego życia. Życie z lękiem przed konsekwencją wywracało codzienność do góry nogami. Na Zachodzie zdrada mogła oznaczać więzienie, lub jak w przypadku sprawy Rosenbergów krzesło elektryczne, a na Wschodzie oznaczała niezmiennie kulkę w potylicę.

Celem organizacji wywiadowczej jest ustalenie, co zrobi przeciwnik, zanim to zrobi; zrozumienie, co dzieje się na całym świecie oraz próba wywierania wpływu i realizacja własnych wytycznych. To gra pozorów, a także liczne paranoje, w które wpadają zarówno rekrutujący, jak i rekrutowani. A w sercu szpiegostwa jest oczywiście walka o informacje.

Chociaż ta działalność może wydawać się wątpliwa moralnie, etycznie lub prawnie, agencje wywiadowcze przestrzegały pewnych „zasad”. Na przykład, co zrobić, gdy szpieg wroga wpada w nasze ręce? Egzekucja własnego agenta, który zdradził może być dobrym pomysłem, ale nie oznacza to, że tak samo trzeba postąpić wobec przeciwników. Agenci wywiadu radzieckiego i amerykańskiego nie atakowali swoich odpowiedników. Kradzież informacji była „uczciwą grą”, ale przemoc fizyczna była rzadkością.

Wśród tych niepisanych zasad numerem jeden był szacunek i przestrzeganie etykiety. Jeśli Amerykanin został przyłapany na szpiegowaniu w Związku Radzieckim, rutynowo ogłaszano go „persona non grata” i odsyłano z powrotem do USA. To była praktyka stosowana na całym świecie. Największe „wydalenie” miało miejsce w 1971 roku, kiedy Wielka Brytania wyrzuciła z kraju 105 rosyjskich urzędników.

Wzajemny szacunek dotyczył także „dżentelmeńskiej” wymiany schwytanych agentów. Kilka z nich miało miejsce na moście Glienicke (Moście Szpiegów), na którym przebiegała granica między Berlinem Zachodnim a Wschodnimi Niemcami.

Nie podgrzewanie zimnej wojny

Najważniejsze pytanie brzmi: czy wydane miliardy oraz ogromna ilość czasu i wysiłku coś zmieniły? Innymi słowy, czy szpiedzy powstrzymali zimną wojnę przed przekształceniem się w realny konflikt? Najbliżej odpowiedzi może być generał Dmitrij Polakow, człowiek, którego działania - według byłego dyrektora CIA Jamesa Woolseya - „nie tylko pomogły Zachodowi wygrać zimną wojnę, ale także uchroniły ją przed zaognieniem”.

Polakow był generałem w radzieckiej wojskowej agencji wywiadowczej GRU, któremu w 1961 roku FBI nadała kryptonim Top Hat. Pozyskane od niego dane obejmowały nazwiska amerykańskich oficerów szpiegujących dla Sowietów, specyfikacje pocisków i niepodważalne dowody na rozłam między Sowietami, a Chińczykami. Ta informacja skłoniła prezydenta USA Richarda Nixona do ponownego nawiązania stosunków dyplomatycznych z Chinami na początku lat siedemdziesiątych. Ale w połowie lat osiemdziesiątych Top Hat zamilkł.

Dopiero w 1990 roku rosyjska gazeta państwowa „Prawda” doniosła, że ​​Polakow został zlikwidowany dwa lata wcześniej. Początkowo sądzono, że był zdradzony przez Amesa, ale w 2001 roku FBI zdemaskowało jednego ze swoich agentów, Roberta Hanssena, jako kolejnego sowieckiego „kreta”.

Jedną rzeczą jest ocena konkretnych osób i operacji, ale czymś zupełnie innym jest spojrzenie na szpiegów w kontekście ewolucji zimnej wojny na całym świecie. Czasami rola wywiadu była absolutnie kluczowa; w innych przypadkach nie miała znaczenia. Ewidentnie przywódcy polegali na swoich agencjach wywiadowczych: ich budżety rzadko się kurczyły, agencje nie znikały, a szefowie wywiadów rzadko wychodzili z biur polityków. W miarę jak świat staje się coraz bardziej złożony, zdolność gromadzenia informacji wydaje się arcyważna, wręcz fundamentalna. Dowodem na to są choćby ingerencje Rosjan w przebieg wyborów na prezydenta USA, ale także wiele tajnych powiązań na styku militarnym, narodowym, religijnym, ideologicznym i biznesowym.

Superszpiedzy po obu stronach

Igor Guzenko

Rosjanin, który szpiegował dla Kanady.

Guzenko był szyfrantem w ambasadzie radzieckiej w Ottawie. Rozczarowany polityką swej ojczyzny i tym, że jego rodzina została odwołana z powrotem do Moskwy, kilka dni po zakończeniu II wojny światowej zaoferował swoje usługi wywiadowi kanadyjskiemu, a następnie uciekł na Zachód. Jego szpiegostwo bywa uważane za zdarzenie rozpoczynające zimnowojenny okres.

Najważniejszą informacją przekazaną przez Guzenkę była kontynuacja sowieckiej penetracji amerykańskiego programu nuklearnego (Projekt Manhattan).

Daphne Park

Brytyjska szpieg w Moskwie i poza nią.

Park pracowała w brytyjskim wywiadzie podczas II wojny światowej, a następnie dołączyła do MI6 w 1948 r. Służyła jako dyplomata w wielu ambasadach, w tym w Moskwie i Hanoi.

Zdobyła przydomek „Królowej szpiegów”. Jej niezwykła kariera szpiegowska była tym ważniejsza, że ​​była pierwszą kobietą na stanowisku jednego z czołowych dyrektorów w MI6, w czasie, gdy panowała powszechna nierównowaga płci. Po przejściu na emeryturę Park otrzymała tytuł szlachecki.

Oleg Pieńkowski

Rosjanin, który szpiegował dla Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. 

Pieńkowski był ambitnym pułkownikiem w GRU. Z powodu braku awansu generalskiego, który mu się należał, zaoferował swoje usługi Zachodowi. Był wspólnie prowadzony zarówno przez MI6, jak i CIA.

Jego kariera szpiegowska trwała kilka lat, zanim został złapany i stracony (podejrzewa się, że został spalony żywcem). Odegrał kluczową rolę w reakcji prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego na kryzys kubański w 1962 roku. Dostarczył dużej ilości technikaliów na temat sowieckich pocisków, które zostały umieszczone na Kubie, a także opisał blef, na jakim Chruszczow oparł swoją agresję.

Oleg Gordijewski

Rosjanin, który szpiegował dla Wielkiej Brytanii.

Pułkownik KGB Oleg Gordijewski był prawdopodobnie najważniejszym brytyjskim szpiegiem. Zwerbowany został przez MI6 w połowie lat 70., kiedy stacjonował w Danii. Był patriotą, który gardził systemem sowieckim. Pracując w ambasadzie w Londynie dostarczał licznych informacji wywiadowczych na temat Brytyjczyków, którzy szpiegowali dla Sowietów. Ostrzegał także przed narastającą paranoją na Kremlu, związaną z atakiem nuklearnym.

W 1985 roku został wezwany do Moskwy, gdzie został odurzony narkotykami, więziony i przesłuchiwany. Uratowano go w dramatycznej akcji dwa miesiące później przemycając do Finlandii w bagażniku specjalnie zmodyfikowanego samochodu.

Rosenbergowie

Amerykanie szpiegujący dla Związku Radzieckiego.

Julius i Ethel Rosenbergowie byli amerykańskim małżeństwem zaangażowanym w przekazywanie informacji dotyczących tajnego Projektu Manhattan, w ramach którego konstruowano broń jądrową. Nadzorowali sieć szpiegowską, w skład której wchodził brat Ethel. Ich głównym źródłem był Klaus Fuchs, brytyjski naukowiec urodzony w Niemczech, który przekazał Rosjanom duże ilości informacji na temat bomby atomowej.

Zostali zidentyfikowani w następstwie wspólnych działań angielsko-amerykańskich. Aresztowano ich i skazano na karę śmierci w 1953 roku. 

Robert Hanssen

Amerykanin szpiegujący dla Rosjan.

Hanssen postanowił zaoferować swoje usługi sowieckiemu wywiadowi zaledwie kilka lat po wstąpieniu do FBI. Motywował go zysk finansowy. Rosjanie zapłacili mu miliony dolarów, przez co przekazał im tysiące stron tajnych dokumentów. Zawarte w nich informacje nie tylko dotyczyły wojska i broni, ale także Rosjan, którzy zdecydowali się szpiegować na rzecz USA.

Hanssen przekazywał materiały swoim sowieckim opiekunom nawet po upadku komunizmu. Został zdemaskowany i złapany dopiero w 2001 roku. Ponieważ przyznał się do winy, udało mu się uniknąć kary śmierci. Obecnie odsiaduje karę dożywotniego więzienia bez możliwości zwolnienia warunkowego.

Piątka z Cambridge

Brytyjczycy szpiegujący dla Związku Radzieckiego.

Szpiegowski kwintet ideologiczny, który składał się z Anthony'ego Blunta, Donalda Macleana, Johna Cairncrossa, Kima Philby'ego oraz Guya Burgessa, był druzgocąco skuteczny. Wszyscy zostali zrekrutowani przez radziecki wywiad w latach trzydziestych XX wieku na Uniwersytecie w Cambridge. Każdy z tych zatwardziałych komunistów odnosił sukcesy w rządzie, więc razem mieli dostęp do istotnych tajemnic dotyczących wywiadu, bomby atomowej, spraw dyplomatycznych i działań propagandowych.

Maclean i Burgess uciekli do Moskwy we wczesnych latach pięćdziesiątych. Cairncross został publicznie zdemaskowany dopiero na emeryturze. Blunt uniknął więzienia dzięki przekazaniu kluczowych informacji śledczym, a Philby uciekł do Rosji. Ten ostatni był prawdopodobnie najbardziej niszczycielskim szpiegiem, bo służył pod koniec lat czterdziestych jako oficer łącznikowy między MI6 a CIA.

źródło: [1]

0.15463495254517