Wywody Lovecrafta, 1 (ejakulacja Trumpa i Homo Harari)
Wywody Lovecrafta, 1 (ejakulacja Trumpa i Homo Harari) Wywody Lovecrafta, 1 (ejakulacja Trumpa i Homo Harari)

I stało się. Trump zawirusowany, musiał opuścić maseczkę przed ejakulacją, chuchnęła mu pornogwiazda i gotowe. No ale Szumowski zwalczył w jeden dzień covida, to prezydent USA już pewnie wcisnął czerwony guzik i jest zdrowy (fizycznie).

Pogoda w Warszawie zachęca do wpierdolu. Tak, wiem, niestety tu mieszkam i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.

To uczucie w zasadzie abstrakcyjno-ambiwalentne. Coś między chęcią odwetu za złe spojrzenie, a upadku w nieistniejącą szparę pomiędzy dworcem a lotniskiem. Chcesz się uspokoić i otwierasz telewizję na oścież. Przeciąg kłamstwa urywa ci głowę. To nie był dobry pomysł. Może lepiej zrobić te krewetki, co przyszły z frisco. W miarę świeże, byleby znalazła się cytryna, kolendra, papryczki, pomidory, cebula, czosnek, oliwa z oliwek, masło, mięta, szczypiorek, pietruszka, cukinia. To już przepis macie – wrzucić to do kotła i gotować nago obracając chochlą przeciwnie do wskazówek zegara.

Żeby spać, a nie chlać, włączam audiobooka.

Jest ciemno jak w głowie niejednego polityka, a głos lektora Rocha trzepie komórki słowami Harariego. To jest takie piękne, że 30 tysięcy lat temu mieliśmy ten sam mózg, co teraz. Kultura zbieracko-łowiecka, w sumie do dziś obecna w postaci nurków myszkujących w posegregowanych śmietnikach. To był taki dobry pomysł Unii Europejskiej – ułatwić im poszukiwania, bo przecież wiadomo, że nie szukają papieru.

Czyli oni wtedy, homo sapiensi (no homo) gdzieś w chuj daleko w stepie szerokim musieli tak samo się bać, jak my tu teraz. Nie wiadomo czego, tura, gbura, zagubionego neandertala? Ciemności, głodu, chorób i śmierci, a nie znali jeszcze modlitw ani homeopatii. A może radowali się, bo przecież jest ta komunalna hipoteza, że wszyscy ze sobą kopulowali i dlatego ojcowie wychowywali całkokształt dzieci, bo nie wiedzieli, które są ich? Też tak robiłem, choć wiedziałem, czyje one są / czyje są one.

To musiały być ciężkie czasy. Podwójnie ciężkie, bo „ciężki” to rusycyzm. Trudne, w senie. Tak jak i teraz. Siedzimy w pandemicznej jaskini świata, wiatr nanosi nam 5G do mieszkań, a Elon Musk jeszcze nie wysłał ekipy na Marsa, mimo że Werner Herzog zapowiedział się jako pierwszy astronauta. Reżyser chce lecieć w jedną stronę. To byłby kosmiczny dokument. I ta angloniemiecka narracja! Nał ju si keptyn iz performing prosidżer end den łi ol daj.

A czy w próżni można puścić bąka? I co dalej się dzieje? Czy ktoś zna odpowiedź? Chyba tylko David Bowie. Spytacie dlaczego?

BO WIE!

0.15205597877502