Co się stało z niemieckimi kobietami po zakończeniu II wojny światowej?
Co się stało z niemieckimi kobietami po zakończeniu II wojny światowej? Co się stało z niemieckimi kobietami po zakończeniu II wojny światowej?

Krążą pogłoski, że kiedy Berlin wpadł w ręce Sowietów, Stalin dał swoim żołnierzom pozwolenie, by robili wszystko, co chcą przez pierwsze 3 dni. Po upływie tego glejtu ciężko było znaleźć choć jedną Niemkę, która nie zostałaby zgwałcona przynajmniej raz przez żołnierzy radzieckich. W czerwonoarmistach dominowało pragnienie zemsty, które podsycał choćby pisarz Ilja Erenburg. Na plakatach ukazywały się hasła, których sens sprowadzał się do przekazu: niszcz, pal, bierz odwetI Armia brała odwet - głównie na Niemkach.

Szacuje się, że niemal 100 procent kobiet w wieku od 8 do 80 lat zostało zgwałconych, niektóre nawet 60 - 70 razy. Przybliżone liczby wyglądają przerażająco, niezależnie od tego, że to naziści wywołali wojenną pożogę na całym świecie. Uważa się, że w Niemczech zgwałcono około 2 000 000 kobiet, w Berlinie 100 000. Szacunki te są częściowo oparte na liczbie odnotowanych aborcji, które znacznie wzrosły po przybyciu Armii Czerwonej. Ogólną liczbę zgonów Niemek w związku z gwałtami szacuje się na 240 000.

Oczywiście Rosjanie "wsławili" się seksualną przemocą w każdym kraju, do którego trafili - np. według statystyk polskiego Ministerstwa Zdrowia, po wojnie w całym kraju doszło do epidemii chorób przenoszonych drogą płciową, co dotknęło około 10% ogólnej populacji, a na Mazurach aż do 50%.

Historycy wojny opisali ten proceder jako „największe zjawisko masowego gwałtu w historii” i doszli do wniosku, że tylko w Prusach Wschodnich, na Pomorzu i Śląsku zgwałcono co najmniej 1,4 miliona kobiet.

Cywile z krajów okupowanych, a nawet Rosjanki uratowane z obozów pracy, mogły się czuć i czuły się zagrożone. Stalin mówił, że ludzie powinni „zrozumieć, że żołnierz, który przeszedł tysiące kilometrów przez krew, ogień i śmierć, musi zabawić się z kobietą lub przywłaszczyć sobie jakiś drobiazg”. Udokumentowano wypowiedzi samych żołnierzy, którzy byli przekonani, że w zamian za odwagę i poświęcenie, należy im się każda kobieta z wyzwolonego lub podbitego kraju. Niewinne kobiety stały się łupem wojennym dla zbyt wielu żołnierzy z 5 milionowej armii.

Gdy do Stalina dotarła informacja, że żołnierze Armii Czerwonej wykorzystywali seksualnie niemieckie kobiety z obozów uchodźców, powiedział: "Za dużo pouczamy naszych żołnierzy; niech wykazują inicjatywę".

Jakkolwiek kuriozalnie to nie zabrzmi - bardziej przedsiębiorcze kobiety starały się wybierać i uwodzić oficerów, którzy z reguły byli bardziej cywlizowani i potrafili ochronić je przed armią nienasyconych żołdaków.

Magda Wieland, 24-letnia aktorka, została wyciągnięta ze spiżarnii, w której się ukrywała, w mieszkaniu przy Kurfürstendamm. Opisała, jak dopadł ją bardzo młody żołnierz wyglądający na Azjatę. Był tak podekscytowany perspektywą zgwałcenia pięknej blondynki, że miał przedwczesny wytrysk. Na migi zaproponowała mu, by ochronił ją przed kolegami, ale kiedy poszedł pochwalić się, że rzekomo ją "miał", jakiś inny żołnierz naprawdę ją zgwałcił. Ellen Goetz, żydowska przyjaciółka Magdy, również została zgwałcona. Kiedy Niemcy próbowali wyjaśnić Rosjanom, że jest Żydówką, która wiele przeszła, otrzymali odpowiedź: „Frau ist Frau” (Kobieta to kobieta).

Wkrótce Berlinianki zauważyły, że większym „powodzeniem” cieszą się kobiety przy kości - były to najczęściej żony nazistowskich oficjeli.

Niemieckie kobiety szybko nauczyły się znikać w godzinach wieczornych polowań. Niektóre przebierały się lub oszpecały próbując zmienić swoją figurę, targały włosy i smarowały twarz węglem lub popiołem. Rodziny ukrywały na strychach swe córki przez wiele dni. Matki wychodziły po wodę dopiero wczesnym rankiem, kiedy skacowani żołnierze radzieccy odsypiali brutalną przemoc poprzedniej nocy. Czasami największym zagrożeniem było to, gdy jedna matka zdradziła kryjówkę innych dziewczyn w desperackiej próbie ocalenia własnej córki. Starsi mieszkańcy Berlina wciąż pamiętają przeraźliwe krzyki rozlegające się każdej nocy. Nie sposób było ich nie słyszeć, ponieważ wszystkie okna były powybijane.

Według byłego oficera armii rosyjskiej: „Byliśmy młodzi, silni i cztery lata bez kobiet. Więc próbowaliśmy łapać te Niemki... Nawet dziesięciu gwałciło jedną dziewczynę. Kobiet było za mało; wszystkie uciekły przed Armią Czerwoną. Musieliśmy zabrać się za młode, dwunasto lub trzynastolatki. Jeśli płakały, kneblowaliśmy im usta. Myśleliśmy, że to fajna zabawa. Teraz nie mogę zrozumieć, dlaczego to robiłem. Niby chłopiec z dobrej rodziny… Ale to byłem ja".

Hannelore Kohl, żona byłego kanclerza RFN Helmuta Kohla, została zgwałcona zbiorowo w wieku 12 lat przez żołnierzy radzieckich i wyrzucona jak worek cementu z okna na pierwszym piętrze. W konsekwencji doznała poważnych obrażeń kręgosłupa, z którymi zmagała się przez całe życie zakończone samobójczą śmiercią w 2001 roku.

Radziecka telefonistka z armii wspomina, że: „Kiedy okupowaliśmy każde miasto, mieliśmy pierwsze trzy dni na grabieże i… gwałty. To było oczywiście nieoficjalne. Po trzech dniach można było za to stanąć przed sądem wojskowym. Pamiętam jedną zgwałconą Niemkę leżącą nago z ręcznym granatem między nogami. Teraz mi wstyd, ale wtedy tego nie czułam… Myślicie, że łatwo było Niemcom wybaczyć? Nienawidziliśmy patrzeć na ich czyste, nieuszkodzone, białe kamienice. Z różami na parapecie. Chcieliśmy, by cierpieli. Chciałam zobaczyć ich łzy. Musiały minąć dziesięciolecia, zanim zaczęłam im współczuć”.

Aborcje stały się najczęściej przeprowadzanym zabiegiem, a mimo to niemieckie kobiety urodziły 150 - 200 tysięcy „obcych dzieci”. Wiele kobiet zmarło w wyniku wewnętrznych urazów po brutalnym gwałcie, nieleczonych chorób przenoszonych drogą płciową, z braku lekarstw, źle wykonanych aborcji, a także z powodu licznych samobójstw. Wiele dzieci zmarło w powojennych Niemczech z powodu powszechnego głodu, niedostatku zaopatrzenia i szerzenia się chorób, takich jak tyfus i błonica. Śmiertelność niemowląt w Berlinie sięgała 90 procent.

Nie wszyscy radzieccy żołnierze byli gwałcicielami. Niektórzy pomagali kobietom. Rosyjski pisarz, który zaciągnął się do armii na ochotnika - major Lew Kopielew, za próby przeciwstawienia się zbrodniom na niemieckich cywilach spędził ponad 10 lat w łagrach.

Niemiecka historyczka Miriam Gebhardt uważa, że również ​​żołnierze USA zgwałcili aż 190 000 niemieckich kobiet do czasu odzyskania przez Niemcy Zachodnie suwerenności w 1955 r. Większość ataków miała miejsce bezpośrednio po inwazji USA na nazistowskie Niemcy. Autorka opiera swoje twierdzenia w dużej mierze na raportach sporządzonych latem 1945 roku przez bawarskich księży.

Mimo że upłynęło tak wiele lat od czasu zakończenia II wojny światowej, nadal sprawa wykorzystywania seksualnego kobiet nie doczekała się rzetelnej pracy historycznej. Nie ma też wielu świadectw - jedną z nielicznych i zarazem najmocniejszych jest książka Gabrielle Koepp "Dlaczego musiałam być dziewczyną?", napisana w 65 lat po wojnie. Opisuje traumatyczne doświadczenia 15-letniej dziewczynki wielokrotnie zgwałconej przez Rosjan. 

Choć to zabrzmi banalnie na zakończenie, niezależnie od narodowości oprawców jednego możemy być pewni - na wojnie zawsze najbardziej cierpią niewinni.

źródło: [1][2]

0.13974285125732