Jedyna bitwa między sterowcem a okrętem podwodnym (obserwowana przez rekiny)
Jedyna bitwa między sterowcem a okrętem podwodnym (obserwowana przez rekiny) Jedyna bitwa między sterowcem a okrętem podwodnym (obserwowana przez rekiny)

Z pojedynku żaby ze żmiją zwycięsko wyjść może tylko wąż. A jaki był wynik w podobnej bitwie II wojny światowej tylko w znacznie większej skali, gdy po dwóch stronach znalazły się: szalony sterowiec i łódź podwodna?

Był 18 lipca 1943 roku. K-74 to amerykański sterowiec wyprodukowany przez Goodyear, o długości 76 metrów. Jedyną jego bronią jest karabin maszynowy Browning M2 i kilka bomb głębinowych Mark 17. Może być w powietrzu przez jeden dzień, a jego załoga liczy 10 osób.

U-134 to przeciętny niemiecki okręt podwodny o długości 67 metrów, z 48-osobową załogą. Może przebywać w morzu przepływając około 15 170 kilometrów. Maksymalna głębokość zanurzenia wynosi 295 metrów. W czasie opisywanych wydarzeń jednostka ta brała udział w 7 patrolach bojowych, zatapiając w ciągu 379 dni 4 statki (choć jeden z nich okazał się być jej własnym – Steinbek).

To była gorąca tropikalna noc. Załoga U-134 cieszyła się ciepłą morską bryzą. Niemieccy marynarze wyszli na górny pokład wynurzonego okrętu. Noc zapowiadała się pracowicie, ponieważ wcześniej załoga odkryła kilka zbliżających się amerykańskich statków, które bardzo chciano zatopić. Pragnienie było szczególnie silne także dlatego, że okręt podwodny był przez ostatnie dni ścigany przez wszelkiego rodzaju złe znaki. Pech zaczął się od przypadkowego zaatakowania i zatopienia niemieckiego transportowca. W konsekwencji jeden z członków załogi popełnił samobójstwo - nie jest to najlepszy znak, zwłaszcza na łodzi podwodnej.

Tymczasem K-74 patrolował wybrzeże Florydy, gdyż oczekiwano na przybycie wspomnianych amerykańskich okrętów – masowca i tankowca. Wydawało się, że wielka dmuchana „lewatywa” jakoś odstraszy Niemców.

Przeszukując morze reflektorem, K-74 natknął się na łódź podwodną kołyszącą się spokojnie na falach. Zgodnie z instrukcją komandor Nelson Grills był zobowiązany zgłosić obecność wroga dowództwu, unosząc się w pobliżu w oczekiwaniu na posiłki. Innymi słowy miał nie zgrywać chojraka. Nikt nie przypuszczał, że wpadnie na pomysł, by zaatakować statek wroga, zwłaszcza podwodny, nawigując powolną poduszką grzewczą.

Tej nocy Nelson nie był pokojowo nastawiony. Złamał regulamin, za co groził sąd, i zdecydował się storpedować nazistów. W zasadzie to samobójcze podejście nie było pozbawione logiki. Nie można było czekać na pomoc, bo amerykańskie statki z ważnym ładunkiem były już na horyzoncie, a Niemcy z pewnością by je zatopili.

Z prędkością poniżej 100 km/h dzielny K-74 zanurkował w kierunku łodzi podwodnej. Nie zważał na miażdżące serie z dział przeciwlotniczych wroga. W odwecie otworzył ogień na stalową „kiełbasę” nazistów z karabinu maszynowego Browning. Z gondolą podziurawioną kulami, sterowiec podleciał do U-134. Nawet próbował zrzucić na wroga bomby głębinowe, ale niestety zablokował się mechanizm ich wyzwalania. W efekcie amerykański K-74 spadł do wody, a cała załoga w kamizelkach ratunkowych nie odniosła żadnych szkód. 10 żołnierzy dryfowało u wybrzeży Florydy czekając na pomoc, a Niemcy oszołomieni zuchwałością postanowili odpłynąć, bo ich pozycja została zdradzona.

Amerykańska armia ​​nie spieszyła się z wysłaniem pomocy. Załoga jedynego sterowca USA, który poległ w wyniku działań nieprzyjaciela, musiała utrzymywać się na wodzie przez ponad 8 godzin w towarzystwie głodnych rekinów. Jedyną ofiarą tej niezwykłej bitwy stał się mechanik drugiej klasy Isadore Stessel, który nie zginął od niemieckich kul, ale od zębów amerykańskiego rekina. Pomoc, która nadeszła rano w postaci dwóch amerykańskich niszczycieli, podjęła zmęczonych odstraszaniem żarłaczy marynarzy-aeronautów.

Na lądzie komandor Nelson Grills otrzymał od dowództwa naganę za złamanie regulaminu i utratę sterowca. Jego wyczyn doceniono dopiero dekadę później, kiedy ktoś zdał sobie sprawę, że poświęcenie stosunkowo bezużytecznego sterowca na rzecz dwóch dużych i ważnych statków było w pełni uzasadnione. W 1961 r. wręczono mu Krzyż Zasługi. ​Okręt podwodny U-134 został zatopiony u wybrzeży Francji przez Brytyjczyków 24 sierpnia 1943 roku. Zginęła cała załoga - 48 niemieckich marynarzy.

Jak mawiają: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Tym trzecim okazał się rekin z Florydy.

źródło: [1]

0.14301705360413