Morderstwa w stylu vintage z Nowego Jorku - Weegee
Morderstwa w stylu vintage z Nowego Jorku - Weegee Morderstwa w stylu vintage z Nowego Jorku - Weegee

Nie można mówić o fotografii kryminalnej w Nowym Jorku, nie wspominając o urodzonym w ukraińskim Złoczowie dziennikarzu znanym jako „Weegee”. Arthur Fellig uciekł z Europy z rodziną przed antysemicką nagonką i trafił jako młody chłopak do Wielkiego Jabłka. Został pierwszym odnoszącym sukcesy niezależnym fotografem, który udokumentował setki miejsc zbrodni w czasach Wielkiego Kryzysu i prohibicji. Uważano nawet, że jest swoistym medium, bo zjawiał się na miejscach jeszcze przed przyjazdem policji.

Fotografie Weegeego potrafią chwytać dramat, jak i szczegóły, ale niepozbawione są elementów humorystycznych. Jego pseudonim wziął się od sposobu, w jaki wymawiał nazwę planszy do wywoływania duchów „ouija”. Otrzymał go, gdy pracował w laboratorium fotograficznym jako chłopiec od suszenia zdjęć.

Mężczyzna przejechany przez taksówkę, 1943

Sława i wiarygodność fotografa była tak duża, że w 1938 roku był jedynym dziennikarzem mającym prawo podsłuchiwać policyjne kanały radiowe. 

Detektywi pobierają odciski palców zamordowanego Josepha Gallichio, który leży na dachu obok klatki z gołębiami pocztowymi, 1941

Czy jego fotografie mają wartość estetyczną? Tristan H. Kirvin uważa, że „chociaż może istnieć zgoda, co do atrybutów artystycznych fotografii „realistycznej”, to zdjęcia nie mają w sobie świadomego dotyku artysty. Jest to raczej przypadkowy efekt”.

Weegee trafił także do Hollywood, gdzie robił zdjęcia z planów filmowych – choćby u Stanleya Kubricka podczas kręcenia „Dr. Stangelove”. W latach 50. XX w. eksperymentował z fotografią panoramiczną, wykonywał też sesje z Marilyn Monroe – w swoim stylu.

źródło: [1]

0.14782905578613