Myślała, że to nowy szal od Calvina Kleina. Okazało się, że założyła maseczkę - teraz nie żyje
Myślała, że to nowy szal od Calvina Kleina. Okazało się, że założyła maseczkę - teraz nie żyje Myślała, że to nowy szal od Calvina Kleina. Okazało się, że założyła maseczkę - teraz nie żyje

Jakiś czas temu w małej miejscowości pod Warszawą doszło do tragedii, która przestraszyła wielu Polaków. 30-letnia Dagmara padła ofiarą groźnej maseczki zasłaniającej twarz. Produkt, który parę miesięcy temu pojawił się na rynku, coraz częściej zbiera krwawe żniwo. Pani Dagmara to nie jedyny taki przypadek.

Kobieta wybrała się na targ, aby zakupić potrzebne artykuły żywnościowe, kiedy jej wzrok padł na sprzedawcę odzieży. Mężczyzna zachęcał panią Dagmarę do kupna ponoć oryginalnego szala Calvina Kleina, w promocyjnej cenie 20 zł. Nie była ona świadoma, że jest to podróbka, dlatego zdecydowała się zakupić szal. Doszło jednak do fatalnego nieporozumienia - pani Dagmara wzięła z lady maseczkę zasłaniającą twarz, którą inny klient przez przypadek tam zostawił. Nikt nie spodziewał się, że ta pomyłka doprowadzi do tragedii.

Dwa dni później pani Dagmara postanowiła założyć w pracy maseczkę, którą uznała za szal, po tym jak jej współpracownik ośmielił się włączyć klimatyzację, mimo iż na dworze było tylko nieco ponad 28 stopni Celsjusza. Wystarczyło zaledwie 10 minut, aby pani Dagmara udusiła się na miejscu. Mimo wykonanej pierwszej pomocy, pogotowie nie zdążyło na czas.

Sprawę bada obecnie policja. Wciąż nie udało się znaleźć klienta, który omyłkowo albo z premedytacją zostawił śmiercionośną maseczkę na targu. - Przede wszystkim musimy ustalić, w jaki sposób ta osoba weszła w posiadanie śmiercionośnej maseczki oraz czy było to celowe działanie - jak powiedział nam jeden z funkcjonariuszy.

Okazało się jednak, że śmierć pani Dagmary nie jest odosobnionym przypadkiem. Z niewiadomych powodów maseczki nosi coraz więcej osób. Postanowiliśmy zapytać losowego przechodnia, dlaczego nosi maseczkę. - Myślałem, że taka jest moda - odparł 54-letni Zdzisław. Podobnych odpowiedzi udzielili inni ankietowani, nieświadomi czyhającego na nich zagrożenia. 

W wyniku autopsji wyszło na jaw, że to nie brak powietrza zabił panią Dagmarę, choć lekarz sądowy potwierdził, że mogło to znacznie przyspieszyć zgon. Sprawą zainteresowali się amerykańscy naukowcy, którzy postanowili zbadać problem. Doktor Richardo Pelicani bez cienia wątpliwości stwierdził, że ta sprawa jest tylko częścią międzynarodowego spisku wielkich korporacji. - Moje badania wykazały, że maseczka pani Dagmary nasączona była toksycznymi oparami chemtrails, które w ułamku sekundy upośledziły jej układ oddechowy. Dodatkowym czynnikiem była też konstrukcja maseczki, która odcięła dopływ powietrza.

Gdy zapytaliśmy doktora, dlaczego tylko niektórzy od maseczek umierają, przedstawił swoją teorię: - To zgadnienie wciąż poddawane jest testom. Podejrzewam, że chemtrails aktywowane są przy pomocy chipa, umieszczanego w ciele pod pretekstem zdrowotnego szczepienia. Wciąż mamy niestety za mało danych, aby móc to potwierdzić. 

Pozostaje zadać pytanie: czy możemy czuć się bezpiecznie? Policja ostrzega, że maseczki bardzo łatwo jest pomylić z szalami i apaszkami, jako że mają one kolory podobne do tradycyjnej odzieży. Z kolei psychologia tłumu powoduje, że ludzie, widząc innych w maseczkach, również zaczynają je nosić, bo uważają, iż jest to część nowej mody, a przecież nie chcą czuć się gorsi. - Odradzam obcowanie z jakąkolwiek częścią garderoby, co do której nie mamy pewności - radzi doktor Pelicani. - A już szczególnie takiej znajdującej się blisko naszej twarzy.

źródło: wyobraźnia

0.15123891830444