Gangi londyńskich porywaczy ciał, które kradły trupy dla chirurgów
Gangi londyńskich porywaczy ciał, które kradły trupy dla chirurgów Gangi londyńskich porywaczy ciał, które kradły trupy dla chirurgów

Pęd do poznania ludzkiego ciała był w XVIII i XIX wieku tak duży, że zdawał się uświęcać środki. Londyńskie szpitale sprowadzały zwłoki od gangów porywaczy ciał, dlatego też rodziny chowające swych bliskich starały się za wszelką cenę ochronić i zabezpieczyć zmarłych. Dziedzina anatomii stanowiła trudną sztukę, gdzieś na granicy nowej nauki, a odwiecznej szarlatanerii.

Pod koniec XVIII wieku w Londynie mieszkało dwustu studentów anatomii, a trzydzieści lat później ponad tysiąc przyszłych chirurgów uczących się na ośmiuset ciałach rocznie. Każdy, kto chciał w Anglii lub Walii zostać chirurgiem, musiał spełniać wymagania Royal College i być członkiem kolegium. W 1823 roku zdecydowano, że każdy anatomiczny "neofita" jest zobligowany przedstawić zaświadczenie o stażu w jednym z czterech szpitali, w których nauczano anatomii: St. Thomas’ i St. Guy’s (zwanymi potem United Hospitals) oraz St. Bartholomew’s i London Hospital.

Nieliczne kursy były bardzo drogie, a uzyskana na nich wiedza pozostawiała wiele do życzenia.

Z tego powodu w stolicy zaczęły powstawać prywatne uczelnie anatomiczne, który dawały możliwość przeprowadzania sekcji zwłok tanio i mniej formalnie. Nauczyciele z tych szkół nie zwracali uwagi na to, skąd pochodziły ciała do nauki. W niektórych przypadkach studenci sami zaopatrywali się w „materiały do ćwiczeń”. Mimo że wykradanie ciał i ich sprzedaż istniały znacznie wcześniej, to oficjalne oskarżenie o ten proceder wysunięto dopiero w 1777 roku, gdy wykopano ciała na cmentarzu St. George the Martyr w Southwark.

William Cheselden, ojciec angielskiej chirurgii, który potrafił w 54 sekundy usunąć kamień z pęcherza moczowego, w 1711 roku zaczął dawać prywatne lekcje. Pomocami naukowymi były wykupione ciała przestępców skazanych na karę śmierci. W 1745 roku Cheselden doprowadził do powołania Company of Surgeons (w 1800 przekształciło się w Royal College of Surgeons). Siedziba związku znajdowała się przy ulicy Old Bailey, tuż obok więzienia Newgate, skąd ciała powieszonych trafiały prosto na stół sekcyjny.

Sam proceder wykradania ciał z grobów zapoczątkował William Hunter, który przybył do Londynu ze Szkocji. Na jego zajęciach, które prowadził od 1747 roku, każdy student mógł doskonalić swe umiejętności na „świeżych” zwłokach. Przekupywał kościelnych oraz pracowników szpitali, aby informowali go o nowych ciałach, a następnie płacił współpracownikom za ich kradzież.

Do jego domu na ulicy Great Windmill trafiały ciała zapakowane w kosze i beczki. Gdy Hunter zaczął specjalizować się w położnictwie, wykupywał ciała zmarłych kobiet w różnych stadiach ciąży. Potrafił być bardzo hojny w przypadku zwłok, które miały interesujące nieprawidłowości. Dołączył do niego brat John, który jest uważany za twórcę naukowej chirurgii, a jego muzealne zbiory zgromadzone są w Hunterian Museum.

Lekarzem, który chyba najbardziej przysłużył się rozwojowi kryminalnego podziemia łowców ciał, zwanych też ożywiaczami, był Sir Astley Cooper. Pod koniec XVIII wieku nauczał on anatomii w kilku szpitalach. W 1813 został profesorem w College of Surgeons i jako doświadczony chirurg wydawał większość pieniędzy na rodziny ożywiaczy, których złapała policja. Osobiście nimi gardził, ale cenił ich umiejętności złodziejskie.

Dobry porywacz ciał musiał być silny fizycznie i odporny psychicznie, a przy tym nie mógł mieć zasad moralnych lub religijnych, bo samo kopanie nocą na cmentarzu było świętokradztwem i bezczeszczeniem miejsca pochówku. Grabież zwłok to była wymagająca operacja. Zazwyczaj wykonywały ją minimum 3 - 4 osobowe grupy.

Najpopularniejszą metodą było rozkopanie świeżej ziemi drewnianymi łopatami i kilofami. Usuniętą ziemię umieszczano starannie na płachtach przywiezionych ze sobą. Gdy ukazywała się trumna, łamano jej wieko na pół specjalnym narzędziem, a potem jeden z ożywiaczy wchodził do dołu i wiązał pętlę ze sznura dookoła szyi nieboszczyka. Następnie wyciągano trupa z grobu. Rozbierano go i nagiego wrzucano do worka. Grób zakopywano bardzo dokładnie, by wyglądał jak nienaruszony.

Zapotrzebowanie na zwłoki było tak duże, że sprawni ożywiacze zbijali na nich kokosy, a nierzadko sprzedawali to samo ciało dwukrotnie. Potrafili dostarczyć je do domu chirurga, a następnie wykraść i sprzedać innemu anatomowi. Nikt się nie skarżył, bo cały proceder by nielegalny.

Pistolet z trumny. Po jej otwarciu miał zastrzelić porywacza ciał.

W latach dwudziestych XIX wieku chirurdzy z London Hospital nie kupowali kradzionych ciał, bo na przyszpitalnym terenie mieli swój własny cmentarz dla pacjentów. Znany jest incydent, gdy w 1823 roku chorych ze szpitala obudziły nocą dziwne dźwięki. Okazało się, że spora grupa ożywiaczy grasowała na cmentarzu. Przerażeni pacjenci zaczęli hałasować, dzięki czemu przegonili intruzów.

Wierzący mieszkańcy Londynu bali się, że ich ciało po śmierci trafi do anatomów, przez co nie pójdą do nieba. Z tego powodu powstało wiele urządzeń, takich jak żelazne trumny, trumny - pułapki czy konstrukcje podobne do klatek. Stawiano je na świeżych grobach, aby zapobiec naruszeniu spokoju zmarłego. Wynajmowano też ludzi do pilnowania grobów, a i sami członkowie rodzin nierzadko sami czuwali nad zmarłym.

Zamożni londyńczycy chowali swych bliskich w kryptach, a zdarzało się, że do trumny wsypywano tlenek wapnia, by ciało nie nadawało się do sekcji.

Trumna zamknięta na amen

W 1818 roku opatentowano żelazną trumnę Brigdemana, zaprojektowaną w taki sposób, by uniemożliwić jej otwarcie. Sprzedano około stu sztuk, ale duchowni i zakłady pogrzebowe nie przepadali za nimi, bo nie rozkładały się jak drewniane i wymagały znacznie dłuższej dzierżawy gruntu. W 1819 roku niejaki Gilbert, parafianin St. Andrew’s w Holborn, umieścił zwłoki żony w takiej właśnie trumnie. Jednakże zarządca cmentarza zażądał wygórowanej ceny. Gilbert pozwał go do sądu kościelnego, ale administrator zmarł. Sprawa pozostała nierozstrzygnięta, a żona tkwiła w żelaznej mogile i nie mogła zostać pochowana. Biskup Londynu zdecydował, by panią Gilbert tymczasowo przełożono do drewnianej trumny, jednak nieotwieralnego wynalazku nie dało się w żaden sposób naruszyć.

Bridgeman otrzymał bezpłatną promocję, a w ostatecznym evencie tej viralowej kampanii reklamowej sam poprowadził kondukt pogrzebowy z panią Gilbert w trumnie swojego autorstwa. Nie była to najspokojniejsza droga zmarłej. Na cmentarzu St. Andrew’s Burial Ground doszło do przepychanek i bójek między konduktem pogrzebowym, a zarządcami cmentarza. W końcu żona pana Gilberta spoczęła w kaplicy, a Bridgeman został oskarżony o naruszenie spokoju publicznego.

Ponieważ temat kryminalno-funeralny nie schodził z ust londyńczyków, powołano Select Committee on Anatomy, którego zadaniem była kontrola szkół anatomicznych. Po przesłuchaniu wielu świadków okazało się, że zarówno nauczyciele, jak i studenci byli winni zlecania i kupowania ekshumowanych zwłok. Oskarżono jednak tylko tych, którzy fizycznie je wykopywali, zatem nie zleceniodawców, ale szarych podwykonawców.

Komitet ustalił także, że ponad tysiąc osób z domów przymusowej pracy zmarło, a po ich ciała nie zgłosił się żaden krewny. Gdyby anatomowie skorzystali z ich zwłok, nielegalny proceder mógłby zostać wyeliminowany lub przynajmniej ograniczony.

Gang Ożywiaczy vs Klub Anatomiczny

W Mglistym Mieście działało kilku słynnych specjalistów od kopania w ziemi. Gang jednego z nich, Bena Croucha, działający w latach 1809–13, miał monopol na zaopatrywanie w ciała szpitali na południu oraz szpitala St. Bartholomew’s. Ich agresja onieśmielała jakąkolwiek konkurencję, ale gang chciał rozszerzać swoją działalność i dyktować ceny. Opłacał sieć własnych informatorów, którzy donosili o każdym ostatnim tchnieniu przyszłych ofiar.

Ale i chirurdzy próbowali stworzyć własny kartel. Nazwali go Klub Anatomiczny, jednak nie chcieli, by przyłączyli się do nich nauczyciele z prywatnych szkół. Gang Croucha wykorzystał to i zaczął dostarczać ciała tylko do prywatnych uczelni. Spowodowało to problemy zaopatrzeniowe w szpitalach.

Iście filmowe walki między Gangiem Croucha, a Gangiem Israel Chapman’s Jewish z Saffon Hill opisywał barwnie w pamiętniku John Napples, grabarz z południowego Londynu.

Inną grupą porywaczy był Bethnal Street Gang kierowany twardą ręką Johna Bishopa. Przestępcy w ciągu 12 lat ukradli ponad tysiąc ciał, które sprzedali chirurgom. Gangsterzy często zachodzili do pubu Hartichoak, w którym odbywał się podział łupów. Każdy z nich otrzymywał dolę równą miesięcznym zarobkom sprzedawcy ulicznego. W listopadzie 1831 roku próbowali sprzedać ciało 14-letniego chłopca w Kings College.

Oczekiwali 12 gwinei za świeże i młode zwłoki, ale personel szpitala zaniepokoił zbyt dobry stan zmarłego. Jakby nigdy nie został pochowany. Wezwano policję, która aresztowała członków Bethnal Street Gang. W trakcie przeszukania ich domu na Curtain Road w Shoreditch znaleziono dowody na więcej niż jedno zabójstwo. Sprawa stała się tak sławna, że policja postanowiła udostępnić ich budynek zwiedzającym za opłatą 5 szylingów. Gdy większą część domu gangu rozebrano, ludzie zaczęli handlować kawałkami budowli jako suwenirami.

Skruszeni gangsterzy opowiedzieli, w jaki sposób zginął chłopiec, który okazał się być Carlem Ferrarim z Piemontu. Zwabiono go siedziby gangu z pubu The Bell w Smithfield, odurzono rumem i podano laudanum. Gdy chłopiec jeszcze żył, mężczyźni powiesili go za kostki w studni, w której po kilkunastu godzinach zmarł. Ciało rozebrano i wrzucono do worka. Guy’s Hospital odmówił jego kupna, a zwłoki trafiły do King’s College. W 1831 roku Bishop wraz z Williamsem, który był jego prawą ręką, zostali skazani na karę śmierci przez powieszenie. By sprawiedliwości stało się zadość, ich ciała zostały przekazane chirurgom.

Tego typu morderstwa, jak przypadek „włoskiego chłopca”, oburzały opinię publiczną i w końcu doprowadziły do powstania ustawy Anatomy Act w 1832, a potem Poor Law Amendment Act z 1834. Ich treść była świadectwem nierówności społecznych ówczesnych czasów. Ustawy pozwalały, by zwłoki z przytułków, domów przymusowej pracy i więzień, po które nikt się nie zgłosił, trafiały legalnie do szkół medycznych.

Wraz ze zmianą prawa do Londynu dotarła epidemia cholery, która zabrała 6 536 istnień. Przesądni mieszkańcy twierdzili, że nowa choroba jest wymysłem i pretekstem do zwabienia biedoty do szpitali, w których była ona mordowana. W czerwcu 1832 roku zaatakowano portiera szpitala przy Oxford Street, ponieważ niósł mężczyznę umierającego na cholerę. Tego samego dnia zaatakowano kobietę, która niosła pacjenta do szpitala na Lime Steet. W Vauxhall nastąpił atak na chirurga, którego podejrzewano o próbę kradzieży ciała zmarłego pacjenta.

Nawet po zakończeniu epidemii cholery wybuchały protesty przeciwko dziwnym powiązaniom anatomów oraz ożywiaczy.

źródło: [1]

0.16007995605469