Zaprzeczanie ludobójstwu w 25 rocznicę masakry w Srebrenicy
Zaprzeczanie ludobójstwu w 25 rocznicę masakry w Srebrenicy Zaprzeczanie ludobójstwu w 25 rocznicę masakry w Srebrenicy

Mimo że wciąż pozostają do zidentyfikowania ofiary tej tragedii, zaprzeczanie masakrze przechodzi od skrajnie prawicowych dziennikarzy do głównego nurtu.

Na cmentarzu przy centrum pamięci o ludobójstwie w Srebrenicy stoją tysiące prostych, białych nagrobków rozciągających się po łagodnie nachylonym zboczu, tak daleko jak okiem sięgnąć.

W tej okolicy w ciągu kilku dni począwszy od 12 lipca 1995 roku siły bośniackich Serbów wymordowały około 8000 Boszniaków (bośniackich muzułmanów), chłopców i mężczyzn w wieku 15-77 lat. Zabijano ich na polach i w górach, w magazynach i szkołach. Strzelano w tył głowy lub wrzucano granaty do pomieszczeń, w których ich więziono. Była to najokrutniejsza zbrodnia w wojnie bośniackiej i wciąż jest jedyną masakrą na ziemi europejskiej od czasu II wojny światowej, która nosiła znamiona ludobójstwa.

Do dzisiaj, a minęło przecież 25 lat, są odkrywane i identyfikowane kolejne szczątki ofiar. Z powodu działań mających na celu ukrycie przestępstw poprzez wykopywanie i rozpraszanie części zwłok z masowych grobów, zdarzają się przypadki odnajdywania pozostałości tej samej osoby w pięciu różnych miejscach oddalonych od siebie o kilka kilometrów. Podczas dzisiejszych sobotnich obchodów 25 rocznicy masakry osiem kolejnych ofiar zostało pochowanych na cmentarzu.

Przygotowane do kremacji trumny z nowo odkrytymi szczątkami ofiar

Co roku srebrenickie rodziny kultywują niezwykłą tradycję upamiętniającą śmierć swych bliskich. Przygotowują 8372 filiżanki z bośniacką kawą, tworząc z nich poruszający cmentarz, tak nietrwały jak życie zamordowanych. W ten sposób jednoczą się w bólu i przypominają światu o horrorze wojny.

Ale w ćwierć wieku po tamtych wydarzeniach nawet w samej Bośni prawdę o Srebrenicy poddaje się w wątpliwość. Zaprzeczanie zaczyna się już od burmistrza miasta.

Obecna populacja Srebrenicy wynosząca około 7 000 mieszkańców stanowi jedną piątą tej sprzed wojny, z tym że teraz jest więcej Serbów niż Bośniaków. Cztery lata temu Srebrenica wybrała swojego pierwszego serbskiego burmistrza, Mladena Grujičicia, a oficjalna retoryka zmieniła się z dnia na dzień.

38 letni Grujičić, energiczny nauczyciel chemii, nie ma czasu na rozmowy o ludobójstwie. - Żaden Serb nie zaprzeczy, że Boszniacy zginęli tu w strasznych zbrodniach... ale ludobójstwo oznacza celowe zniszczenie danej nacji. Nie było tu celowości. - mówi w wywiadzie.

Burmistrz Srebrenicy

Miał 10 lat, gdy wybuchła wojna. Jego ojciec zginął w wiosce niedaleko Srebrenicy. Burmistrz zwraca uwagę, że wielką ofiarę poniosły wszystkie strony konfliktu w byłej Jugosławii, co rozbiło wieloetniczną Bośnię.

A co z międzynarodowymi sądami, które przeanalizowały dowody i doszły do ​​wniosku, że systematyczna, lipcowa rzeź w Srebrenicy stanowiła ludobójstwo, w przeciwieństwie do innych zbrodni podczas wojny? – Niestety wszystkie te sądy były stronnicze i antyserbskie, co tylko pogłębiło podziały tutaj – wzrusza ramionami. Podczas swojego urzędowania nie raz odwiedził pomnik ofiar ludobójstwa, który znajduje się pięć minut drogi od ratusza.

Jego poglądy są zgodne z ocenami większości polityków w Republice Serbskiej, która stanowi połowę skomplikowanego powojennego systemu politycznego w Bośni. Milorad Dodik, serbski członek trójstronnej prezydentury Bośni, nazwał ludobójstwo w Srebrenicy „sfabrykowanym mitem”, a władze Republiki Serbskiej powołały komisję do zbadania wydarzeń. Raport, który ma się ukazać jeszcze w tym roku, ma wybielić zbrodnie bośniackich Serbów.

- Jest to kolejny etap, jeszcze gorszy niż zaprzeczanie ludobójstwu: próba stworzenia nowej rzeczywistości historycznej – mówi Serge Brammertz, który spędził prawie dekadę jako główny prokurator w Międzynarodowym Trybunale Karnym w Hadze. Trybunał skazał przywódcę Serbów Bośniackich Radovana Karadžicia oraz generała Ratko Mladicia za ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. 

Ludobójstwo od dawna inspiruje skrajnie prawicowych ekstremistów i islamofobów. Terrorysta z nowozelandzkiego Christchurch tuż przed atakiem na meczety słuchał piosenek wielbiących Karadžicia, a rok wcześniej Anders Breivik odnajdował inspirację w wojnach bałkańskich i serbskim ultranacjonalizmie.

Jednak ostatnio kwestionowanie ludobójstwa zyskuje coraz większą popularność. Najbardziej irytujące dla osób, które z niego ocalały, był literacki Nobel dla austriackiego pisarza Petera Handke. Wygłosił on mowę na pogrzebie serbskiego przywódcy Slobodana Miloševicia oraz szereg rewizjonistycznych oświadczeń o wydarzeniach w Bośni, które doprowadziły do ​​oskarżeń o zaprzeczanie ludobójstwu.

Na konferencji prasowej przed ceremonią wręczenia Nobla, kiedy zapytano pisarza, czy zaakceptował masakrę w Srebrenicy, uniknął odpowiedzi nazywając pytanie „pustym i ignoranckim”. Porównał je do anonimowego „listu nienawiści”, który otrzymał wraz z zabrudzonym papierem toaletowym w kopercie.

Zdjęcia lotnicze masowych grobów, 19 km od Srebrenicy

Emir Suljagić, który prowadzi ponure centrum pamięci o ludobójstwie w Potočari, powiedział: - Nie jestem fanem wymazywania ludzi kultury, ale jeśli jakaś rzecz powinna z kultury wykluczać, to z pewnością zaprzeczanie ludobójstwu i przemawianie na pogrzebie Miloševicia.

Centrum pamięci znajduje się w fabryce akumulatorów i zarazem dawnej kwaterze holenderskiego batalionu Dutchbat, który w lipcu 1995 roku zhańbił się wydaniem rozbrojonych chłopców i mężczyzn w ręce generała Mladicia. Po powrocie do kraju z fatalnej misji ze 171 żołnierzy batalionu aż 65% odeszło z wojska, 40% wymagało pomocy psychologicznej, a u 10% rozpoznano syndrom PTSD.

W wyniku oficjalnego 7-letniego śledztwa przeprowadzonego przez Holenderski Instytut Dokumentacji Wojennej, w 2002 roku z funkcji premiera kraju ustąpił Wim Kok. Wnioski z raportu były wstrząsające: źle przygotowana misja, brak koordynacji między podmiotami, za mało środków i uzbrojenia, odmówienie wsparcia lotniczego, nie wywiązanie się z obowiązków.

Kwatera holenderskiego batalionu

„Strefa bezpieczeństwa ONZ” i teoria spiskowa

Srebrenica była jedną z sześciu stref bezpieczeństwa ONZ, których nie wolno było bombardować. Jako taka miała zapewnić ochronę każdemu, a stała się miejscem okrutnej kaźni. Oczywiście sama masakra nie wydarzyła się w próżni i miała swój kontekst, którego okoliczności są dramatyczne i do dziś budzą kontrowersje. Przed 12 lipca we wschodniej Bośni zabito ponad 1500 serbskich mężczyzn i kobiet, o co oskarżono dowódcę 28 Dywizji Armii Bośni i Hercegowiny Nasera Oricia. Skazany, a potem uniewinniony przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii komendant Orić, już w kwietniu uciekł ze Srebrenicy, której obroną dowodził.

Wpisuje się to w spiskowe teorie, według których o masakrze zdecydowano między Sarajewem a administracją Billa Clintona. Były szef bośniackiej policji cytując prezydenta Aliję Izetbegovicia donosił, że „Clinton zaproponował mu w kwietniu, by siły serbskie weszły do Srebrenicy, zmasakrowały 5 tysięcy muzułmanów, a wtedy rozpocznie się natowska interwencja wojskowa”. Interwencja NATO (Operacja Deliberate Force) kończąca wojnę w Bośni miała rzeczywiście miejsce, ale dopiero po drugiej masakrze na sarajewskim placu targowym, chociaż istnieją przesłanki, by uznać, że była ona przygotowana wcześniej, a serbski ostrzał targu stał się jedynie pretekstem do pierwszej w historii prawdziwej kampanii lotniczej wojsk NATO.

Symbol srebrenickiej masakry: biały kolor reprezentuje ofiary, zielony nadzieję.

Emir Suljagić, który przeżył wojnę, ponieważ pracował jako tłumacz holenderskiej misji, często mówi o traumie powracających tu ludzi. Muszą oni mieszkać w miejscu śmierci ich bliskich i sąsiadów. Opowiedział też historię, gdy pracował jako dziennikarz obserwujący procesy o zbrodnie wojenne w Hadze.

Wspomina dwóch byłych żołnierzy Serbów Bośniackich, którzy anonimowo zeznawali przeciwko swojemu dowódcy. Mężczyźni występowali pod pseudonimami, ze zmienionym głosem oraz wyglądem. Gdy opowiadali o swojej roli w masakrze, Suljagić poskładał wszystkie informacje i uświadomił sobie, że to jego koledzy, z którymi w dzieciństwie chodził do szkoły. Zakładał, że przyznano im immunitet w zamian za zeznania przeciwko dowódcy.

- Dziewięć lat później jestem na parkingu przed supermarketem i jeden z nich podchodzi do mnie. Pyta: „Cześć, jak się masz?”. Mówi, że mieszka całkiem niedaleko Srebrenicy, tak samo jak ten drugi. Myślę sobie: „Powiedzieć mu? Powiedzieć, że wiem, co zrobili?” W końcu nic nie powiedziałem, ale wciąż ich widuję.

Kiedy zarówno ofiary, jak i sprawcy żyją obok siebie, a w wielu ocenach sprawiedliwości nie stało się zadość i przy tak podzielonej polityce kraju, trudno sobie wyobrazić, że wkrótce nastąpi definitywne pojednanie. Niektóre rany są tak wielkie, że wydają się nie do uleczenia. Mirsada Alemić-Helac miała zaledwie 9 lat, gdy opuściła dom po tym jak straciła w Srebrenicy 40 członków swojej rodziny.

- Zabili mi trzech wujków, trzech synów wujka, mojego dziadka, babcię i wielu innych. Wciąż szukam szczątków babci. – mówi Mirsada, która opublikowała książkę „Oczami niewinnego dziecka”. Kobieta mieszka w Sydney i co roku 11 lipca w rocznicę masakry stara się przybyć do Bośni. - Naprawdę trudno jest to wszystko znieść i po 25 latach wciąż mieć nadzieję, że uda się znaleźć czyjeś zwłoki.

Lokalny przewodnik Hasan Hasanović, który stracił brata bliźniaka i ojca, powiedział, że będzie można mówić o postępach w pojednaniu, gdy do miejsca pamięci zaczną przybywać szkolne wycieczki serbskich uczniów. Szkolnictwo w Bośni jest wciąż niezintegrowane, a granica przebiega między różnymi grupami uczniów. Są oni podzieleni na osobne klasy, w których uczą się „przedmiotów narodowych”, takich jak historia. Podczas gdy podręczniki w języku bośniackim opisują ludobójstwo, podręczniki dla Serbów je pomijają. 

Jest nikła nadzieja na jednolity program nauczania w niedalekiej przyszłości. - Główne partie nacjonalistyczne, które nadal żyją z podziału społecznego i go podsycają, nie są zainteresowane zmianą tego „status quo” - powiedział Valery Perry z Rady Polityki Demokratyzacyjnej w Sarajewie.

W szkole podstawowej w Srebrenicy nauczyciele w ogóle unikają dyskusji o wojnie. Jak powiedział dyrektor Dragi Jovanović: - Nawet wśród nas, dorosłych, nie poruszamy tych tematów. Staramy się nie rozgrzebywać ran, a na tym etapie nie można edukować dzieci bez ranienia ich uczuć.

Najmłodsze dziecko, które zginęło w Srebrenicy, miałoby na imię Fatima. Zginęło kilka godzin po porodzie w nocy z 12 na 13 lipca 1995 roku.

Co by zatem odpowiedział dyrektor, na pytanie ucznia, skąd tu ten wielki cmentarz na wzgórzu? - Nigdy nie zadano mi takiego pytania - odpowiada.

Źródło: [1][2]

0.11850500106812