Co jest nie tak z filmem 365 dni? - tłumaczy amerykańska organizacja Fight The New Drug
Co jest nie tak z filmem 365 dni? - tłumaczy amerykańska organizacja Fight The New Drug Co jest nie tak z filmem 365 dni? - tłumaczy amerykańska organizacja Fight The New Drug

7 czerwca 365 dni na podstawie powieści Blanki Lipińskiej zadebiutowało na Netfliksie i bardzo szybko stało się jednym z najchętniej oglądanych filmów nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach, jak Wielka Brytania czy USA. Produkcja została mocno skrytykowana przez amerykański ruch przeciwko pornografii: Fight The New Drug. Głównym zarzutem wobec polskiego filmu jest gloryfikowanie związków przemocowych. Co więcej, produkcja zainspirowała użytkowników Tik Toka, gdzie hashtag #365 dni został wyświetlony 565 milionów razy.

Choć obraz zdobył wielką popularność wśród użytkowników Netfliksa, nie oznacza to, że zyskał przychylne oceny ze strony krytyków. Na Rotten Tomatoes otrzymał 7 recenzji i ocenę 0%. Coś jest więc na rzeczy. Co jest nie tak z filmem 365 dni według Fight The New Drug? Organizacja podaje 3 powody i nie zostawia na filmie suchej nitki. 

1. 365 dni romantyzuje syndrom sztokholmski

Według ruchu antypornograficznego film lansuje wzorce relacji opartej na przemocy, a zdanie to podziela także wielu krytyków. - Film romantyzuje niezwykle toksyczny związek, co nigdy nie jest ok - napisała Taylor Andrews z Cosmopolitan. Z kolei Jessica Kiang w swojej recenzji dla Variety skomentowała produkcję krótko i zwięźle: - Wyjątkowo okropny, budzący zastrzeżenia, czasami zabawny. 

Dla tych, którzy nie wiedzą, na czym polega syndrom sztokholmski - jest to psychologiczna reakcja ze strony ofiary, sposób na poradzenie sobie z przeżytą traumą. Nie można tego nazwać prawdziwą miłością, choć między ofiarą, a porywaczem powstaje swego rodzaju więź, która może wydawać się być dla ofiary zakochaniem. Zdaniem Fight The New Drug to właśnie portetuje 365 dni i sprzedaje jako romantyczną historię. - Czy to miłość, czy też po prostu gloryfikowanie toksycznego związku, opakowane w chwytliwą ścieżkę dźwiękową, wyraziste sceny seksu i ładne włoskie widoki? - pyta redakcja.

2. Najbliższa pornografii produkcja do obejrzenia na Netfliksie

Skoro już jesteśmy przy temacie seksu na ekranie, według recenzji Fight The New Drug sceny zawarte w 365 dniach nawet u Christiana Greya wywołałyby rumieniec. Magazyn Decider określił produkcję jako "najbliższą pornografii rzecz w serwisie Netfliks", a Uproxx napisał, że w porównaniu z polskim thrillerem erotycznym filmowa adaptacja 50 twarzy Greya wydaje się być o wiele bardziej stonowana.

Organizacja zarzuca produkcji nie tylko sam fakt występowania bardzo wyrazistych scen seksu. Według nich chodzi też o styl tych scen, który najzwyczajniej w świecie przypomina wielu widzom porno. Produkcja wrzuca na ekran praktyki takie jak wymuszony seks oralny, podduszanie, a także wiele innych czynów postrzeganych przez część widowni jako ekstremalne, co wkładane jest do jednego wora z "historią miłosną" i według organizacji jest normalizowane. W recenzji zauważono, że historia ma wiele dziur fabularnych, a obecność scen rodem z porno wypełnia jedynie czas ekranowy, co spowodowane jest kiepskimi umiejętnościami scenarzystów. Fight The New Drug dodaje, że niepokojący może być fakt, iż nastolatki bardzo chętnie kręcą na Tik Toku swoje reakcje na szokujące obrazy.

3. 365 dni lansuje nielegalne i przerażające zachowania

Trzecim zarzutem wobec 365 dni jest prezentowanie manipulacji, nadużyć, napaści i porwania, które sprzedaje się jako podniecającą fantazję. Postać Massimo nie boi się dusić Laury, gdy czuje się dominujący, ogólnie rzecz biorąc często zachowuje się wobec niej agresywnie. Jeszcze bardziej problematyczne dla organizacji jest to, że to nie powstrzymuje jej przed zakochaniem się, pomimo wszystkich czerwonych flag i nadużyć.

A Wy, oglądaliście 365 dni? Co myśliście o filmie? 

Źródła: [1][2][3]

0.15316605567932