Gigantyczne drzewa Appalachów i ludzie, którzy żyli wewnątrz nich
Gigantyczne drzewa Appalachów i ludzie, którzy żyli wewnątrz nich Gigantyczne drzewa Appalachów i ludzie, którzy żyli wewnątrz nich

Malownicze Appalachy ciągną się przez 2600 kilometrów od Stanów Zjednoczonych do Kanady, we wschodniej części Ameryki Północnej. Jako pierwszy łańcuch górski, na który natknęli się pierwsi Europejczycy, został on dobrze zbadany i obecnie nie stanowi takiego odludzia, jak w XVIII czy XIX wieku. Niegdyś tutejsze lasy mieszane z ich gigantycznymi platanami zachodnimi (american sycamore), majestatycznymi topolami i dębami, stanowiły dom nie tylko dla ptaków i zwierząt, ale i dla ludzi. 

Według Encyklopedii Wirginii Zachodniej największymi drzewami, jakie kiedykolwiek udokumentowano we wschodnich stanach, były trzy platany opisane przez Jerzego Waszyngtona w 1771 r. Rosły na Wyspie Trzech Braci na rzece Ohio. Waszyngton był tak zdumiony wielkością drzew, że zapisał w dzienniku, iż jedno z nich ma u podstawy obwód 20 metrów.

Drzewa większe niż domy stały się mieszkaniem wielu ludzi. Poznajcie historie śmiałków, którzy żyli w domach z nieotynkowanej kory.

Marlin i Sewell

W 1750 r. odkrywcy Jacob Marlin i Stephen Sewell udali się na zachód przez pasmo Allegheny i znaleźli drogę do miejsca, w którym Knapps Creek wpada do rzeki Greenbrier w dzisiejszym hrabstwie Pocahontas w stanie Wirginia. Mężczyźni postanowili osiedlić się w okolicy. Zbudowali chatę, ale nie ponieważ wciąż wybuchały między nimi kłótnie, Sewell przeniósł się do pnia platana, którego powaliła burza. Gdy rok później pojawili się tu geodeci z Greenbrier Land Company, zobaczyli, że mężczyźni żyją w zgodzie – każdy w swoim „domku”.

Sewell postanowił przenieść się dalej na zachód, gdzie został zabity przez Indian, ale jego opuszczony platan służył za dom i punkt orientacyjny dla wielu przyjezdnych. Miasto Marlinton i Sewell Mountain, podobnie jak kilkanaście innych miejsc na mapie, upamiętnia ich historię.

Bracia Pringle

Kolejna historia pustego platana z Zachodniej Wirginii miała miejsce w pobliżu Buckhannon w hrabstwie Upshur. 

W 1761 r., podczas wojny francusko-indiańskiej, John i Samuel Pringle, wraz z dwoma innymi żołnierzami brytyjskimi, zdezerterowali z Fort Pitt i ukryli się w dziczy w dolinie rzeki Youghiogheny. Kiedy ich towarzysze wpadli, bracia Pringle przenieśli się na południowy zachód do doliny Monongahela, gdzie do 1764 roku pracowali z traperem Johnem Simpsonem. Po kłótni z Simpsonem bracia przeprowadzili się do Buckhannon, gdzie w Turkey Run zamieszkali w drzewie.


Mieszkali w dziupli przez około trzy lata, dopóki ich wszystkie zapasy się nie wyczerpały. John postanowił je uzupełnić w miasteczku. Wrócił siedem tygodni później z wiadomością, że wojna jakiś czas temu dobiegła końca. Nie martwiąc się już o aresztowanie z powodu dezercji, bracia postanowili powrócić do wschodnich osad, gdzie zwerbowali ludzi w celu utworzenia kolonii w ich dolinie rzeki Buckhannon. Wkrótce okoliczne platany wypełniły się kilkoma rodzinami, które zamieszkały w swych leśnych domach.

Szalona Ann Bailey

Znaną gawędziarką, która wielokrotnie korzystała z „platanów mieszkalnych”, była Szalona Ann Bailey. Kiedy Ann i jej pierwszy mąż Richard Trotter przybyli do Ameryki z Anglii, zamieszkali w Staunton w stanie Wirginia. Wkrótce Richard dołączył do straży granicznej i jesienią 1774 r. został zabity przez Szaunisów w bitwie o Point Pleasant. Śmierć męża z rąk Indian tak rozwścieczyła Ann, że kobieta przysięgła osobiście się zemścić. Uzbrojona w karabin i tomahawk próbowała dołączyć do milicji w wojnie lorda Dunmore’a, ale bez powodzenia.

Ann wyszła za mąż za Johna Baileya, który został przydzielony do służby garnizonowej w Fort Lee (obecnie Charleston) w dolinie Kanawha. Kobieta chętnie mu towarzyszyła z czasem zyskując sławę jako przygraniczna zwiadowczyni i posłaniec.

Często sama podróżowała konno przez dzikie lasy.
 Podczas jednej z podróży w samym środku zimy Ann musiała zsiąść z konia i iść pieszo, by nie zamarzły jej nogi. Gdy zapadła noc, kobieta znalazła zwalone drzewo. Weszła do niego, by spędzić noc, ale ponieważ nie miała jak rozpalić ognia, ustawiła swego konia tak, by jego głowa znajdowała się wewnątrz pnia. Dzięki temu jego oddech utrzymywał względne ciepło przez całą noc.

Thomas Spencer Sharpe

Legendarny Thomas Spencer Sharpe był jednym z pionierów - osadników Tennessee. Przybył do środkowego Tennessee w 1776 roku i był pierwszym mieszkańcem, który zasiał na swej ziemi kukurydzę. Zimę 1778 roku spędził w wydrążonym platanie.

Legenda głosi, że Thomas używał drabiny, aby wspiąć się na drzewo, wchodził do środka i wciągał za sobą drabinę dla bezpieczeństwa. Drzewo było popularnym punktem orientacyjnym w połowie XIX wieku.

Hatfield-McCoy

I wreszcie, żadna opowieść o drzewach w Appalachach, nie byłaby kompletna bez niesławnej wojny Hatfield-McCoy. Na poniższym zdjęciu L. Lawson Hatfield kuca wewnątrz starego platana, który znany był jako „śmierdzące drzewo”. To między innymi do niego Hatfield wpychał martwych lub umierających ludzi z wrogiego mu klanu.

Poniżej kilka zdjęć z wielkimi drzewami Appalachów. 

Członkowie klubu górskiego Smoky Mountains odpoczywają we wnętrzu olbrzymiego kasztana amerykańskiego.

Ten ponad pięćdziesięciometrowy tulipanowiec amerykański został wycięty w 1913 roku w Green Mountain w hrabstwie Tucker, Zachodnia Wirginia. Wypełnił cały pociąg towarowy. Uzyskano z niego 12 469 stóp deskowych (kwadratowych płyt o wymiarach 30.48 cm × 30.48 cm × 2.54 cm).

Największe drzewo w Zachodniej Wirginii, w pobliżu kopalni ołowiu. Ten dąb biały, wysoki jak sekwoja wiecznie zielona, miał około 1000 lat, a jego pień miał 5 metrów średnicy.

Rodzina Sheltonów obok około 300-letniego kasztana amerykańskiego w Parku Narodowym Great Smoky Mountains. 

Amerykańskie kasztany, Karolina Północna, 1910 rok

Olbrzymi platan zachodni o obwodzie 12 metrów rosnący w pobliżu Breece, Zachodnia Wirginia, 1925 rok. 

źródło: [1][2]

0.16799902915955