Skubany Fidel Castro stworzył największą lodziarnię na świecie, ale i tak pamiętamy go z cygar, no i rewolucji
Skubany Fidel Castro stworzył największą lodziarnię na świecie, ale i tak pamiętamy go z cygar, no i rewolucji Skubany Fidel Castro stworzył największą lodziarnię na świecie, ale i tak pamiętamy go z cygar, no i rewolucji

W latach 60. Fidel Castro stanął przed wieloma wyzwaniami jako ideologiczny wróg Stanów Zjednoczonych. Jego kraj był niczym czubek ostrza sowieckiego sztyletu wymierzonego w serce USA. To było najbliższe zagrożenie dla demokracji, zaledwie 150 kilometrów od wybrzeży Florydy. Innym problemem było to, że Ameryka dzierżawiła bazę wojskową na wyspie w Zatoce Guantanamo. Była ona w stanie pomieścić 50 okrętów wojennych na południowo-wschodnim krańcu Kuby. 

Ale prawdopodobnie najbardziej dokuczliwym problemem dla gorącokrwistego Castro, szczególnie w upalny dzień w Hawanie, było odcięcie przez Stany Zjednoczone dostaw mleka do Kuby.

Największy komunistyczny wielbiciel lodów podczas wizyty w kapitalistycznym Nowym Jorku 

To był poważny dylemat, ponieważ Castro miał obsesję na punkcie lodów. Gdy był jeszcze młodym partyzantem w dżungli, zamożna rewolucjonistka, która wspierała przyszłego dyktatora, Celia Sánchez, wysłała mu mułem tort lodowy na urodziny. Po udanej rebelii Fidel zamieszkał w eleganckim hotelu Havana Libre, w którego kafeterii lubił przesiadywać nad owocowymi szejkami. 

W „Osobistym portrecie Fidela” powieściopisarz i jego przyjaciel Gabriel Garcia Marquez opisał Castro wylizującego 18 gałek po niedzielnym obiedzie. Zamiłowanie do lodów „Najlepszego sportowca uniwersyteckiego Kuby we wszystkich kategoriach” było tak wielkie, że CIA próbowało otruć jego koktajle mleczne. Jeden z emerytowanych generałów USA powiedział agencji Reuters w 2007 roku, że „w tej akcji CIA było najbliższe uśmiercenia Fidela”.

Kiedy Stany wprowadziły całkowite embargo w 1961 roku, odcinając Kubę od amerykańskiego rynku nabiału (wraz z każdym innym eksportem), Castro stał się przywódcą bezmlecznej wyspy, która była zbyt ciepła dla hodowli krów. Niezrażony izolacją, zażądał w 1966 roku budowy największej lodziarni, jaką kiedykolwiek widział świat. Turyści odwiedzający Hawanę mogą do dziś tam wpaść na lody.

Fidel przekazał projekt w zdolne ręce Celii Sánchez. Córka zamożnego lekarza jeszcze w czasach rewolucji dostarczała zaopatrzenie dla Castro i Che Guevary, dołączając do walki młodych buntowników w dżungli. Kiedy Fidel doszedł do władzy, stała się jego najbliższą asystentką i niezbędnym członkiem socjalistycznego rządu. Otwarcie przypominającej katedrę lodziarni nie było jedynym dziwnym zadaniem w jej rozległym portfolio: gdy producenci cygar uciekali z Kuby, zajęła się zakładaniem fabryk produkujących najlepsze cygara.

Celia Sánchez

Zgodnie z entuzjastycznym optymizmem rewolucji kubańskiej, Sánchez i Castro postanowili zbudować i otworzyć lodziarnię w pół roku. Celia spotkała się z architektem Mario Gironą i poprosiła go o zaprojektowanie fabryki oraz lodziarni, która mogłaby naraz obsłużyć 1000 osób. - Naraz? – zareagował z niedowierzaniem Mario zszokowany rozmiarem pomysłu. Nazwa lokalu została zaczerpnięta z ulubionego baletu Sánchez, „Coppelia” Delibesa. Obsługę stanowiły ulotne kelnerki wyglądające jak baletnice. Logo przedstawiało pulchne nóżki w spódniczce tutu.

Kiedy Sánchez spotkała się z Gironą, wyspa nie była całkowicie pozbawiona krów – Castro spędził cztery lata tworząc od początku przemysł mleczarski. Dostarczanie Coppelii i pozostałej części Kuby lokalnego mleka stało się jego nową obsesją.

Na wyspie żyło bydło zebu – odporna rasa, która występuje w wielu krajach tropikalnych, ale daje mało mleka. Dlatego Castro sprowadził z Kanady krowy Holstein – ikoniczną czarno-białą odmianę, ale ten gatunek nawet w klimatyzowanych stodołach, nie zaadaptował się na Kubie.

„Jedna trzecia kanadyjskich krów zmarła w ciągu kilku tygodni” – pisze Mark Kurlansky. Doprowadziło to Fidela do pomysłu stworzenia nowej rasy kubańskiej w wersji „Tropical Holstein”.

Castro uważał, że rozwój własnego przemysłu mleczarskiego na Kubie był tego wart. „Znamy gorycz polegania na innych” – powiedział w swoim przemówieniu, nawiązując do amerykańskiego embarga – „i tego, jak szybko można to zmienić w broń przeciwko nam”. Motywowała go także chęć wykazania wyższości socjalizmu nad kapitalizmem. W innym przemówieniu wyjaśnił, że chociaż kapitalizm początkowo wytwarzał lepsze produkty, ostatecznie produkował towary niższej jakości niż w socjalizmie. Coppelia miała być tego sztandarowym przykładem.

Wnętrze Coppelii

Amerykanie i Rosjanie mieli swoich astronautów, a Kuba miała swoją Coppelię i tropikalne krowy. W szczególności jedną legendarną, którą zwano „Ubre Blanca”, czyli „Białe wymię” – zdecydowanie najlepszy okaz odmiany Tropical Holsteins. Castro uwielbiał pokazywać ją dziennikarzom i zagranicznym dygnitarzom, a kubańska prasa donosiła o każdym jej dojeniu. Trzymana była w strzeżonej, klimatyzowanej stodole. Była stale monitorowana przez specjalistów, a w ciągu rekordowych dni produkowała cztery razy więcej mleka niż przeciętna krowa, bijąc tym samym rekord ustanowiony przez amerykańską krowę Arleen. 

Fidelowi, który swe godzinne przemówienia wypełniał statystykami o triumfach socjalistycznej gospodarki Kuby, musiało wydawać się niedorzeczne, że Rosja wysłała w kosmos pierwszego człowieka przed Amerykanami. Dla niego prawdziwym kosmosem była tropikalna rasa krów na czele z „Białym wymieniem”.

Ubre Blanca

Połączenie silnej osobowości Castro i mikrozarządzania często prowadziło do słabych wyników. Dyktator popełniał błędy, których nie zrobiłby nawet początkujący student. Rozkazywał podwładnym krzyżować rasy krów, z których nie było szans na zdrowe potomstwo. Ubre Blanca była wyjątkiem, a kiedy zmarła przemysł mleczarski załamał się.

Poddano ją eutanazji w 1985 roku. Wspomniano o tym w krowim nekrologu opublikowanym w komunistycznej gazecie „Granma”. Blankę wypchano i umieszczono w szklanej gablocie w położonym 45 minut drogi od Hawany Narodowym Centrum Zdrowia Bydła. W jednym z wierszy poświęconych krowie poeta Ricardo Pau-Llosa utyskiwał: „Byli wykształconymi mężczyznami / jak mogli nie przewidzieć tego co się stanie? / dlaczegóż nie ocalili Ubre Blanca?”.

Pomnik "Białego Wymienia", Isla de la Juventud

Kiedy umarły słodkie marzenia Castro, Sánchez wciąż obsługiwała Coppelię. Pisarka i fotografka Nancy Stout opisuje lodziarnię jako jeden z największych wspólnych projektów Celii i Fidela. Kopuła dwupiętrowego pałacu na tysiąc osób do dziś olśniewa swym rozmachem. 

Coppelia, Hawana

- Przed rewolucją Kubańczycy uwielbiali lody Howarda Johnsona – mówił Castro w 1966 roku na otwarciu lodziarni, nawiązując do kultowej marki z USA. – Coppelią udowadniamy, że ​możemy zrobić wszystko lepiej niż Amerykanie. I rzeczywiście, nawet goście ze Stanów przyznawali, że podaje się tu najlepsze lody na świecie. Lodziarnia posiadała w swej ofercie dziesiątki smaków i wysłała je zapakowane w suchy lód do dygnitarzy, na międzynarodowe festiwale kulinarne oraz do przyjaciół rewolucji, jak wietnamski przywódca Ho Chi Minh.

Castro nigdy nie spełnił swojego marzenia o samowystarczalności produktów mlecznych na wyspie, ale mimo tego Coppelia przetrwała i nadal jest chętnie odwiedzana przez Kubańczyków oraz turystów. Jednym z niewielu elementów oryginalnej lodziarni, które nie przetrwały, był zbyt delikatny serwis stołowy. Nancy Stout opisuje to romantyczne miejsce jako idealne na pierwszą randkę lub na spotkanie z matką.

Najpopularniejszym zamówieniem w Coppelii jest „ensalada” – pięciogałkowy deser, który często zamawia się w stylu Fidela – po trzy sztuki.

źródło: [1]

0.13589406013489