Hera, koka, hasz, LSD, czyli czym faszerowali się amerykańscy żołnierze w Wietnamie
Hera, koka, hasz, LSD, czyli czym faszerowali się amerykańscy żołnierze w Wietnamie Hera, koka, hasz, LSD, czyli czym faszerowali się amerykańscy żołnierze w Wietnamie

Departament Obrony USA poinformował w 1971 roku, że w Wietnamie od 1955 roku 51% amerykańskich żołnierzy paliło marihuanę, 28% spożywało heroinę lub kokainę, a 31% stosowało psychodeliki, takie jak LSD lub grzyby. Oprócz nielegalnego zażywania narkotyków wielu żołnierzy stało się silnie uzależnionych od amfetaminy i środków uspokajających. House Select Committee on Crime ocenia, że tylko w latach 1966–1969 siły zbrojne podały około 225 milionów tabletek z różnymi substancjami psychoaktywnymi.

Przez prawie 20 lat, od 1955 r. do połowy lat 70. amerykańskie wojsko było wysyłane w mroki wietnamskiej dżungli. Specyficzna wojna z niewidocznym przeciwnikiem, który nierzadko wyrastał w nocy spod ziemi, odbiła się poważną emocjonalną traumą na żołnierzach. Pod tym względem ten stres wielokrotnie przewyższał fizyczne napięcia bitewne. Amerykanie radzili sobie z nim także dzięki narkotykom, w dużej mierze dzięki heroinie. I to pomimo, że zakaz produkcji i stosowania tego opioidu (nawet w celach medycznych), był wprowadzony w Stanach już w 1920 roku. Tymczasem „brałn” w Wietnamie pozwalał zmienić brudne piekło wojny w czystą mgłę między życiem a śmiercią. Wielu mężczyzn, którzy potem wrócili do Ameryki, było od niego uzależnionych. Okazali się całkowicie niezdolni do radzenia sobie z otaczającym ich światem.

Good morning, naspeedowany Wietnam

Podczas wojny nie brakowało substancji zmieniających świadomość. Żołnierzom podawano więcej alkoholu niż mogli wypić, a dzięki łagodnym przepisom związanym z posiadaniem marihuany, ten narkotyk był praktycznie wszędzie. Ale z czasem to heroina stała się królową. Szacuje się, że spośród 9 milionów amerykańskich żołnierzy, którzy walczyli w wojnie, prawie 1.5 miliona narkotyzowało się jednym z najbardziej uzależniających dragów znanych człowiekowi. Dzisiaj część amerykańskich strategów wojennych uważa, że tak silne zaangażowanie w „Wietnam” było błędem, a konsekwencje zarówno wizerunkowe dla kraju, jak i zdrowotne dla mieszkańców okazały się w większości negatywne.

Od trawy do hery

Jak na ironię, wielu żołnierzy zaczęło używać heroiny z powodu nasilających się restrykcji dotyczących mniej szkodliwych narkotyków. Wraz z wzrostem ilości narkotyków w Wietnamie, krajowe przepisy stały się surowsze. Zaczęły się masowe aresztowania za samo palenie marihuany, idące w tysiące tygodniowo. Dlatego też żołnierze, którzy chcieli coś brać, musieli przejść na twardsze narkotyki, które były mniej zauważalne przez ich przełożonych. 

W końcu zioło jest nieporęczne i da się je wyczuć na przysłowiowy kilometr. Narkotyk, taki jak heroina, jest bardziej dyskretny. Zajmuje mniej miejsca, jest bezwonny i można go zastosować bez kłębów widzialnego dymu.

Rynek użytkownika

Nie do końca jest jasne, skąd w Wietnamie pojawiło się tyle heroiny. Prawdopodobnie przybyła ona z wielu źródeł, zarówno z USA, jak i od zagranicznych dostawców (m.in. z Kambodży). We wczesnych latach 70. CIA wiedziało, jak zgubny jest wpływ hery na żołnierzy. Agenci w 1972 roku raportowali, że fiolki z heroiną sprzedawane w Sajgonie, zawierały 0,15 grama na fiolkę. Było to w tamtym czasie 8 razy więcej niż w fiolce z heroiną w Nowym Jorku. Z tego wynika, że amerykańscy żołnierze mieli do dyspozycji zadziwiająco i zastraszająco czysty towar.

Guns’n’Drugs – nie pasują do siebie

Uważa się, że sprawcy jednej najokrutniejszych zbrodni wojennych, czyli żołnierze piechoty USA, mogli znajdować się pod wpływem właśnie heroiny. Z zeznań świadków wynika, że Amerykanie działali jak w amoku. Zmasakrowali około 500 cywilów, a po wymordowaniu starszych ludzi, zgwałceniu i zabiciu kobiet, zastrzeleniu niemowląt, skalpowali zwłoki, obcinali im głowy, strzelali do świń i psów. 

Na pewno część okrutnych działań w wojnie wietnamskiej może mieć związek z narkotykami, jednak uważa się, że większość żołnierzy brała dragi, by radzić sobie z codziennym przerażeniem, chaosem i horrorem. Zanim tu dotarli, Wietnam już był beczką prochu czekającą na wybuch, a narkotyki po prostu skróciły do niej lont.  

Cena strachu

Wojna w Wietnamie była porażką, która kosztowała amerykańskich podatników miliardy dolarów. Ostatnią rzeczą, którą rząd chciał zrobić po jej zakończeniu, była rehabilitacja młodych mężczyzn, którzy uzależnili się od narkotyków. Żołnierze przyłapani na ich używaniu byli aresztowani, zwalniani ze służby lub deportowani do Ameryki. 

W 1970 r. 1146 żołnierzy zostało aresztowanych za twarde narkotyki, ale w następnym roku liczba ta wzrosła do 7026. Właśnie w 1971 roku liczba wojskowych hospitalizowanych z powodu przedawkowania narkotyków znacznie przewyższała liczbę rannych w walce. Na początku lat 70. wojsko wypuszczało na wolność miesięcznie od 1 do 2 tysięcy uzależnionych od heroiny, pozostawiając im do wyboru czystość lub - co bardziej prawdopodobne - zanurkowanie w dół króliczej nory uzależnienia. Dla wojska to nie miało większego znaczenia.

War on Drugs

Wielu z tych, którzy zostali zwolnieni, wracali do kraju i od razu poszukiwali nowego źródła. Popyt na heroinę wzrastał, jej cena również. W 1971 r. Urząd ds. Spraw Weteranów skierował na leczenie uzależnienia tylko trzech z 12 tysięcy żołnierzy, którzy złożyli wniosek o pomoc. Wieść o braku dostępnego leczenia rozprzestrzeniła się, dlatego wielu powracających żołnierzy nawet się nie zgłaszało do władz. Doprowadziło to do kolejnego wzrostu popytu. W ten sposób rząd mógł rozpocząć nową batalię, której skutki można odczuć i dziś: Wojnę z narkotykami.

źródło: [1][2][3]

0.11887001991272