Nocne Wiedźmy – eskadra pilotek, które podczas II wojny światowej terroryzowały Niemców
Nocne Wiedźmy – eskadra pilotek, które podczas II wojny światowej terroryzowały Niemców Nocne Wiedźmy – eskadra pilotek, które podczas II wojny światowej terroryzowały Niemców

588. Nocny Pułk Bombowców był złożony z samych kobiet, Rosjanek należących do Sił Powietrznych ZSRR. Przydomek „Nocne Wiedźmy” nadali nieustraszonym żołnierkom niemieccy żołnierze, którzy wielokrotnie odczuli na swojej skórze ich bombardowania. Nadlatujący dwupłatowiec na niskich obrotach wydawał dźwięki, które naziści odbierali jako „wiedźmę na miotle”. Liczba ich nalotów była niebagatelna – 23 tysiące misji wykonanych pod osłoną nocy.

Wszystkie loty wykonywano bez spadochronów, by móc unieść jak najwięcej bomb, a nie było to łatwe przy dwupłatowcach Po-2, zwanych u nas „pociakami”. Aamoloty te były przeznaczone do szkolenia i opryskiwania pól, więc nie przewidziano w nich rozwiązań militarnych. Zestrzelona Nocna Wiedźma mogła jedynie liczyć na cud, ewentualnie na manewr ostateczny dobrze znany japońskim formacjom kamikaze.

Pułk został utworzony przez major Marinę Raskową, pierwszą kobietę w Związku Radzieckim, która uzyskała uprawnienia nawigatora lotniczego. Wiedźmami dowodziła major Jewdokija Bierszanska, jedyna kobieta odznaczona Orderem Suworowa.

Nocne Wiedźmy odznaczone najwyższym tytułem honorowym ZSRR - Bohatera Związku Radzieckiego, od lewej: Tatjana Makarova, Wiera Bielik, Polina Gelman, Jekatierina Riabova, Jewdokija Nikulina, Nadjeżda Popowa. 

Kobiety z nocnej eskadry nie miały ani radaru, ani też karabinów maszynowych. Ich niebezpieczne zadanie było jednak proste. Nalot na niskim pułapie, czasem nawet na wysokości kilku, kilkunastu metrów nad ziemią, podejście do ataku lotem nurkowym lub koszącym i bombardowanie. Aby zaskoczyć wroga, Rosjanki zmniejszały moc silnika do minimum, co pozwalało im podchodzić do ataku w niemal absolutnej ciszy. Jedyną oznaką zagrożenia był cichy świst w naciągach i zastrzałach nadlatującej wiedźmy.

Misja wojskowa była śmiertelnie groźna i odpowiedzialna, ale kobiety nie zapominały o tym, że są kobietami. Niektóre samoloty były przez nie dekorowane szminkami i markerami (przeważały motywy florystyczne). Przed nalotem z kabiny usuwano wszystkie zbędne rzeczy pozostawiając jedynie mapy, kompas, linijkę i latarkę.

Lotniczki rozmieszczone na linii frontu w 1942 r. zostały wkrótce przemianowane na 46. Tamański Gwardyjski Nocny Pułk Bombowców ze względu na wkład kobiet w walki o Półwysep Tamański. W ciągu tych kilku lat wojny Wiedźmy zrzuciły ponad trzy tysiące ton bomb na zbliżające się wojska niemieckie (maksymalnie 6 bomb po 50 kg na lot), w szczególności nękając nazistów w ich codziennym funkcjonowaniu (ataki na baraki, kuchnie polowe, łaźnie, składy).

Radziecka Amelia Earhart

Ten najczęściej odznaczany oddział Sił Powietrznych ZSRR był tworzony przez właśnie wchodzące w okres pełnoletności Rosjanki, które zaciągnęły się do niego na ochotnika. Marina Raskova, zwana radziecką Amelią Earhart ze względu na swoje rekordowe loty długodystansowe, których wielu mężczyzn mogło jej pozazdrościć, otrzymała wiele listów od radzieckich kobiet, które chciały wziąć udział w wojnie.

Raskova traktowała to poważnie. Wykorzystując swoją pozycję i kontakty polityczne, jako Bohaterka Związku Radzieckiego złożyła petycję do Józefa Stalina, aby móc utworzyć żeńskie jednostki. Nastąpiło to wraz z powołaniem trzech kobiecych eskadr powietrznych 8 października 1941 r. Tym samym Związek Radziecki stał się pierwszym krajem, który zezwalał kobietom-pilotom na misje bojowe. Trzy pułki obejmowały 586. Pułk Myśliwski, 587. Pułk Ciężkich Bombowców i 588. Nocny Pułk Bombowców. W tym ostatnim pułku także mechanicy byli kobietami. Raskova nakazała wszystkim skrócić włosy, by były szanowane przez mężczyzn. Zabroniono im też wszelkich kokieteryjnych zachowań.

Marina Raskova

W połowie października 1941 roku, gdy chaos ogarnął Moskwę w obliczu Operacji Barbarossa, Raskova założyła obozy szkoleniowe na lotnisku w Engels nad Wołgą. Tam kobiety z trzech pułków odbyły szkolenia w zakresie samolotów, silników, uzbrojenia, a także treningi sprawnościowe. Te z wykształceniem wyższym były sposobione do pracy nawigatorek, a te z doświadczeniem w fabryce, przyuczano do pracy mechanika.

Pilotki w czasie ćwiczeń 

Oczywiście wszystkie chciały zostać sławnymi pilotkami myśliwca, tak jak Marina, ale tylko najbardziej odważne, utalentowane i opanowane przyjmowano w poczet damskiego pułku Wiedźm.

Wiedźmy latające na zardzewiałych miotłach ze sklejki

Nocne Wiedźmy otrzymały dosłownie najgorszy sprzęt z możliwych. Nawet mundury, które im dostarczono, nie pasowały, bo miały być używane przez mężczyzn, nie mówiąc o obuwiach. Zamiast narzekać wyściełały za duże buty kawałkami pościeli, dzięki czemu nie spadały im z nóg.

Był jeszcze ten legendarny samolot zaprojektowany przez Nikołaja Polikarpowa, Po-2, zwany też kukuruźnikiem. Lekki dwupłatowiec z otwartym kokpitem i dwoma fotelami zasłynął z tego, że był nieprzerwanie eksploatowany przez 35 lat. Wykonano go ze sklejki i perkalu (konstrukcja drewniano-płócienna), był tani w produkcji, mały, powolny, prosty w naprawie jak budowa cepa. Wyprodukowano ponad 33 000 egzemplarzy, a wraz z maszynami licencyjnymi przeszło 40 tysięcy.

Dzięki nieskomplikowanej obsłudze, krótkiej drodze startu i lądowania oraz możliwości latania w każdych warunkach atmosferycznych, Po-2 stał się idealnym sprzętem do nocnych nękań.

Niemcy uważali, że jest to latająca maszyna do szycia, a w kodzie aliantów był zwany „mułem”. Nie chronił przed marznącym wiatrem w temperaturach poniżej zera, ale rosyjskie pilotki udowodniły, że można nim skutecznie bombardować wroga. Najbardziej doceniały go te żołnierki, które przesiadły się na niego po pilotowaniu szturmowca Su-2, zwanego potocznie „suką”, z racji trudnego prowadzenia.

Kukuruźnik, wbrew pozorom, był maszyną bardzo trudną do zestrzelenia przez samoloty Luftwaffe. Jego prędkość maksymalna była niższa niż prędkość przeciągnięcia myśliwców, co znacznie utrudniało celowanie. Znacznie groźniejszy był ostrzał z ziemi, dlatego też maszyny te wykonywały tylko loty nocne.

Antonina Chudiakowa

Niewidzialny wróg

Mimo, że radziecki żołnierz naśmiewał się z kobiet-pilotów, to niemiecki żołnierz drżał przed nalotami niewidzialnego wroga. Nocą żaden nie śmiał spokojnie zapalić papierosa w obawie przed ściągnięciem na siebie jakiejś Wiedźmy. Plotkowano, że „Ruscy” podają kobietom eksperymentalne leki poprawiające wzrok w nocy. O sile niemieckiego strachu, umiejętnościach rosyjskich kobiet i powadze sprawy niech świadczy fakt, że Wehrmacht w nagrodę za zestrzelenie samolotu Nocnych Wiedźm był zdecydowany wręczać prestiżowy Krzyż Żelazny.

Jekatierina Riabova

Każdego ranka rosyjskie pilotki wracały do bazy z czerwonymi twarzami i przekrwionymi oczami, by zjeść rano kolację, pójść spać, a wieczorem wsunąć szybkie śniadanie i ruszyć do boju. Z każdą udaną misją kobiety zdobywały coraz więcej szacunku wśród pilotów i oficerów. Dzisiaj nie są całkiem zapomniane, o czym świadczy chociaż utwór powermetalowej kapeli Sabaton im poświęcony.

Jednak nie wszystkie Nocne Wiedźmy dotrwały do końca wojny. 32 pilotki straciły życie na linii frontu, w tym Raskova, której prochy pochowano w pobliżu kremlowskiego muru. 23 najodważniejsze kobiety z pułku otrzymały tytuł Bohatera Związku Radzieckiego. Mimo to zostały wykluczone z parady w Dniu Zwycięstwa w Moskwie. Przyczyną okazał się legendarny sklejkowy samolot Po-2, który uznano za zbyt wolny i mało reprezentacyjny na dzień wielkiej chwały.

źródło: [1][2]

0.16627502441406