Poddani kwarantannie na „Statku Koronawirus” pokazują, jak wygląda ich życie w zamknięciu
Poddani kwarantannie na „Statku Koronawirus” pokazują, jak wygląda ich życie w zamknięciu Poddani kwarantannie na „Statku Koronawirus” pokazują, jak wygląda ich życie w zamknięciu

Luksusowy statek wycieczkowy „Diamond Princess” został uwięziony w porcie w Jokohamie 4 lutego, zatem do opuszczenia pokładu przez podróżnych i załogę pozostało jeszcze 4-5 dni. Niedawno liczba zarażonych wirusem powiększyła się o 44 osoby, więc całkowita liczba przypadków wynosi obecnie 219. To oznacza, że jest to największa epidemia poza Chinami kontynentalnymi. Ci, którzy uzyskali na wirusa wynik pozytywny, mogą opuścić statek na leczenie, ale pozostali muszą zostać na statku co najmniej do 19 lutego.

Lekarze zalecili pasażerom, aby nie opuszczali pokojów i nosili maski. Wyjątek stanowi możliwość przebywania na pokładzie przez kilka minut do godziny dziennie, zachowując co najmniej 2 metry odległości od innych. Posiłki są dostarczane do pokojów wyposażonych w wiele kanałów telewizyjnych, filmowych, radiowych oraz gazet. Wszystko po to, by nie myśleć za dużo o całej sytuacji.

Ale w dobie internetu taka przymusowa izolacja budzi chęć podzielenia się swoją codziennością w mediach społecznościowych. W obliczu epidemii, która pochłonęła życie ponad 1350 osób, posty pasażerów dostarczają ciekawych informacji o tym, jak to jest być w „dryfującym więzieniu”.

Will Ripley z CNN rozmawiał z ojcem poddanym kwarantannie wraz z 10 członkami rodziny. Harvey, który nie chciał podać nazwiska, ma ze sobą pięcioro dzieci – najmłodszy ma 3 lata, najstarszy 8. Wszystkie spędzają 23 godziny w swoim pokoju. Codziennie otrzymują nowe zabawki i kolorowanki, co pozwala zachować rodzinie względny spokój. Harvey powiedział, że „uwięzienie w kajucie” sprawiło, że „ zaczął doceniać chwile i drobne uciechy życia”.

Kwarantanna statku wycieczkowego zainicjowała kilka społeczności internetowych. Pasażerowie utworzyli grupy na WhatsApp i Facebooku, aby walczyć z uczuciem odosobnienia i dzielić się informacjami. Koncentrują się na podtrzymywaniu wzajemnego nastroju. „Sprawdzamy się nawzajem, aby zobaczyć, jak sobie radzimy każdego dnia” - powiedziała Aun Na Tan z Australii.

Ze względu na nadzwyczajne okoliczności armator poinformował w liście, że zwróci pełną kwotę za rejs wszystkim 2666 gościom, a także opłaty za loty, hotele, transport naziemny i wodny. Ponadto goście nie będą obciążani żadnymi dodatkowymi opłatami podczas pobytu na statku.

Jeden z pasażerów podziękował za woluntariuszy w postaci 45 lekarzy, 55 pielęgniarek i 45 farmaceutów.

Aun Na Tan podziękowała za zabawki dla dzieci, a także podzieliła się swoim śniadaniem, wiadomością o obejrzeniu Oscarów, gimnastyką oraz… nudą.

Gesty wdzięczności dla załogi codziennie pojawiają się na drzwiach kajut.

Uwięzionych pasażerów odwiedził nawet Red Ranger.

W porcie stacjonuje duża ilość karetek pogotowia.

Jeden z gości opublikował grafikę pokazującą załogę (kolor błękitny), pasażerów (kolor szary) oraz nowo zarażonych koronawirusem (kolor czerwony).

Maseczki dostarczone przez załogę.

Pęknięte naczynko mamy jednego z pasażerów.

Zakupy z japońskiego amazona.

Termometry od japońskich lekarzy.

Kuracja po australijsku. Pewna para z Queensland zamówiła ze sklepu wino, które dostarczono jej do kajuty dronem.

Selfie ze spacerniaka.

Menu do wyboru.

Japoński dziennikarz pokazuje swój numer telefonu w nadziei na wywiad z kimś z „oblężonego statku”.

I na koniec prośba zrozumiała pod każdą szerokością geograficzną: czy możemy poprosić o więcej kawy?

 

źródło: boredpanda.com

 

0.14415192604065