Tesla. Ognista, podwodna, a teraz latająca.
Tesla. Ognista, podwodna, a teraz latająca. Tesla. Ognista, podwodna, a teraz latająca.

Kiedy nagle wlatuje ci do domu Tesla Model X wiedz, że coś się dzieje! Ostatnie miesiące obfitują w niezwykłe doświadczenia z tym najpopularniejszym elektrykiem. A to urwie się kierownica, a to auto zsunie się pod wodę i dopiero po pełnym zanurzeniu zaczyna się palić, a to samochód zacznie „zabijać” ludzi.

Nie inaczej stało się w Kaliforni, gdy Model X dosłownie wleciał do domu mieszkalnego, po tym jak kierowca auta stracił nad nim kontrolę.

W jakiś niesamowity sposób samochód wyrżnął w krawężnik, następnie przeleciał przez podjazd, po czym przywalił w dwa zaparkowane auta, skasował płot i przeleciał nad basenem, by ostatniecznie wylądować w kuchni domu.

Tesla Model X jest ciężkim autem i waży 2,3 tony. Choćby z tego powodu należy się zastanowić co sprawiło, że pokonała taką drogę w takim stylu. I kto mógł to spowodować? Jakiś krewki młodzieniaszek?

Policja w San Mateo uważa, że aby tak ciężki samochód mógł wzlecieć na przeszło 10 metrów (!) kierowca musiał mieć naprawdę ciężką nogę.

W tym przypadku mówimy o siedemdziesięcioletniej kobiecie, która podobnie jak towarzyszące jej w locie koszącym córka nie odniosły poważnych obrażeń.

0.089831829071045